Igranie z prawem pracy marynarzy. Brak nawet pozorów dialogu

Okazuje się, że przy okazji prac nad unijną dyrektywą dotyczącą płacy minimalnej polski rząd postanowił stworzyć egzotyczną koalicję z krajami tanich bander, aby ograniczyć prawa marynarzy, także polskich. To grupa zawodowa licząca około 35 tysięcy osób.

Stosunek rządu Mateusza Morawieckiego do projektu dyrektywy o adekwatnych wynagrodzeniach minimalnych w Unii Europejskiej jest bardzo krytyczny. Rząd zarzuca projektowi naruszenie prawa unijnego (poprzez wyjście Komisji Europejskiej poza uprawnienia przyznane w Traktacie) oraz naruszenie zasady subsydiarności. Podczas prezentacji stanowiska zarówno w Sejmie, jak w Senacie czy na Prezydium Rady Dialogu Społecznego przedstawiciele rządu nie ukrywali, że preferują co najwyżej wydanie niewiążącego zalecenia w obszarze oddziaływania na płacę minimalną. Wraz z biegiem prac w Radzie UE, pojawił się problem. Okazało się, że polski rząd opowiada się za wyłączeniem spod zakresu potencjalnej dyrektywy marynarzy. Mówi tu jednym głosem z takimi państwami jak Cypr czy Malta, jednoznacznie kojarzącymi się z tanimi banderami.

Informuje o tym portal solidarnosc.org.pl

Przeciwko takiemu wyłączeniu 2 lutego br.  zaprotestowała strona pracownicza Zespołu Trójstronnego ds. Gospodarki Morskiej i Rybołówstwa, wzywając stronę rządową do natychmiastowej dyskusji na forum Zespołu.

Niestety stało się coś wręcz przeciwnego: termin posiedzenia Zespołu Trójstronnego został przez stronę rządową odsunięty w czasie a rząd dalej prezentuje stanowisko w Brukseli optujące za tym wyłączeniem podmiotowym. W reakcji na to, związkowcy 9 kwietnia br. podkreślili, że jest to całkowicie niezrozumiałe i oburzające podejście do podstawowych zasad dialogu społecznego stanowiące jaskrawy przykład arogancji władzy.

– Cóż tu komentować. Rząd po raz kolejny nie przekazuje partnerom społecznym nawet szczątkowych informacji o tym jakie stanowisko prezentuje na poziomie unijnym na temat projektów legislacyjnych ważnych dla świata pracy. Dobrze, że pozyskujemy tę wiedzę od europejskich organizacji w których jesteśmy afiliowani – wskazuje Barbara Surdykowska z Biura Eksperckiego KK NSZZ „Solidarność”.

Nie buduje to atmosfery nawet minimalnego zaufania. Nasuwa się refleksja, że dialog społeczny zaczyna stawać się grą pozorów.

Jednostka pod banderą Liberii fot. Wikimedia

Kraj taniej bandery oznacza niskie koszty zatrudnienia załogi oraz przepisy bezpieczeństwa liberalne, do tego niskie stawki podatkowe, a nawet brak obowiązków w zakresie sprawozdawczości finansowej.

Przypomnijmy, że z powodu niemal całkowitej likwidacji polskiej floty większość marynarzy pracuje na statkach pod obcą banderą (Panama, Liberia, Wyspy Marshalla, Grecja, Malta, Singapur, Cypr, Bahamy).  Tania bandera jest flotą handlową państwa, które umożliwia zagranicznym właścicielom i armatorom rejestrację statku na swoim terytorium, na korzystnych warunkach finansowych, przy minimalnych opłatach i przy korzystnych dla armatora rozwiązaniach podatkowych. Odnosi się ona do bander tych krajów, które przyznają swoją przynależność państwową statkom, z którymi państwa te nie posiadają żadnych naturalnych związków, natomiast jedyną zależnością między nimi jest zwykła formalność wydania świadectwa rejestracyjnego.  

Statek PŻM pod banderą cypryjską (Wikipedia)
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej