Igłą w koronawirusa. Marek Balicki: Są problemy, przy których apetyt na grę polityczną powinien być wyhamowany

Koronawirus (SARS-CoV-2) z Wuhan w ChRL wywołuje chorobę COVID-19. CoV to rodzina wirusów powodująca choroby od przeziębienia do zespołu oddechowego (MERS-CoV) oraz zespołu ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej (SARS-CoV). Zakażenie charakteryzuje się gorączką, kaszlem, dusznościami, bólem mięśni i zmęczeniem. Czy możemy skutecznie się chronić?

Obszerny raport na temat szczepień przeciwko COVID-19 oraz ich aspektów genetycznych, etycznych i finansowych ukaże się w lutowym Magazynie Solidarność.

Szczepienia przeciw COVID-19 w Polsce rozpoczęły się 27 grudnia 2020 r. Technologia, którą wykorzystano do stworzenia szczepionki mRNA przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 sięga końca XX w. Nowością jest użycie jej do walki z chorobami zakaźnymi. Dotychczas, tworząc szczepionkę, wykorzystywano zabitego lub osłabionego wirusa bądź jego fragmenty, np. oczyszczone białka wirusowe. W technologii bazującej na mRNA dostarczamy do organizmu jedynie fragment genomu wirusa, odpowiadający za wytworzenie białka S (ang. spike). Białko S odpowiada za interakcję wirusa z naszą komórką, co pozwala mu wnikać do wnętrza i rozpoczynać proces zakażenia. Chodzi o jego szybką neutralizację i dezintegrację.

Podanie szczepionki prowadzi do wytworzenia białka S w komórkach. W efekcie uruchamia się mechanizm obronny układu odpornościowego i dochodzi do wytworzenia odpowiedzi immunologicznej — zarówno humoralnej, jak i komórkowej. W ten sposób nasz organizm jest w stanie rozpoznać białko wirusa przy realnym zakażeniu. Fragment RNA (ten „transportowy”) ulega naturalnej degradacji.

Obawy, jakoby materiał mRNA wirusa, wykorzystany w szczepionce, mógł magazynować się w organizmie lub wpływać na DNA, są bezpodstawne. mRNA to kwas rybonukleinowy, który naturalnie występuje w naszej komórce. W normalnych warunkach jest on produkowany w jądrze komórkowym, na bazie naszego DNA, a następnie eksportowany jednokierunkowo do cytoplazmy. Służy jako matryca do wytworzenia konkretnych białek nim ulegnie degradacji. Ten sam proces zachodzi w mRNA, które znajduje się w szczepionce. RNA nie wnika do jądra komórkowego, zatrzymuje się w cytoplazmie i służy jako matryca do produkcji białek.

Rozmowa z dr. Markiem Balickim, lekarzem psychiatrą i anestezjologiem, ministrem zdrowia (2003-05), w 1980 r. członkiem Komitetu Strajkowego Ogólnopolskiego Strajku Służby Zdrowia, delegatem na I KZD NSZZ „Solidarność”, posłem (1991-97 i 2007-11), senatorem (2001-05), członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP i Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN, politykiem lewicy, odznaczonym Krzyżem Wolności i Solidarności.

Rozmawia Artur S. Górski

Marek Balicki (fot.Wikipedia/ Adrian Grycuk)

Dzisiaj każdy wydaje się dla siebie specjalistą od genetyki, medycyny, wirusologii. Politycy starają się lansować. Znane są od lat opowiadania science fiction i filmy o światowej pandemii. Zwiastunami zagłady są jeźdźcy Apokalipsy: Zaraza, Wojna, Głód i Śmierci. Świat po pandemii będzie inny. Czy to naturalne, że niezależnie od opcji, politycy wykorzystują tę okazję?

– Politycy zajmują się, co do zasady, polityką. Duży problem społeczny zwykle nadaje, aby wykorzystać go do politycznej gry. Są jednak takie problemy, przy których apetyt na grę polityczną powinien być wyhamowany. Zagrożenie jest bowiem zbyt duże dla państwa, społeczeństwa i dla jednostki, z uwagi na groźbę zachorowania i ryzyko ciężkiego przebiegu choroby. Zagrożenie dla społeczeństwa to lock down, to nałożone ograniczenia, to rezygnacja z części praw, czy spiętrzenie problemów gospodarczych. Przed nami, przed państwem jest zadanie zapewnienia odpowiedniej liczby szczepionek i sprawnej dystrybucji. Niestety,  wyhamowania politycznych apetytów nie widać. W różnych krajach bywa różnie. U nas  np. pamiętam wypowiedzi pierwszej kandydatki opozycji do prezydentury, twierdzącej, że rząd ukrywał pierwsze przypadki choroby COVID.

Pewnie COVID-19 był nieco wcześniej…

– Pewnie był, ale nikt go nie ukrywał. Nie da się ukryć. Dowiodły tego kolejne tygodnie. Jest czas wyjątkowy. Patrząc na zdrowie psychiczne pandemia jest katastrofą. Nie wiadomo, jak długo ona będzie trwała. Politycy powinni być wzorem w stosowaniu reguł, które narzucają reszcie społeczeństwa. A niektórzy nie wytrzymali. Podobnie jak reprezentanci elit, którzy przekroczyli cienką granicę…

Wchodząc bez kolejki napędzili jednak zainteresowanie szczepieniami?

–Mimowolnie nasze warszawskie elity, chcąc nie chcąc, spowodowały, że szczepienia stały się bardziej pożądane – przecież owi „znani” chcą szczepionki, nawet wpychają sią bez kolejki. 

Szczepionka jak szynka za Gierka, spod lady…

– Dokładnie tak. Nakłada się na to zjawisko społecznych emocji. Nie tylko związanych z kolejką, ale z mitami, z rozmaitymi obawami.

Są obawy, że szczepionki na bazie mRNA (szczepionka np. Pfizera) wprowadzają do naszych komórek materiał genetyczny wirusa przez białko Spike koronawirusa, że komórki hoduje się z linii komórkowych abortowanych płodów. Zdaniem grupy posłów PiS z powodów etycznych należy rozważyć, by Polska kupowała szczepionki, które powstały bez wykorzystania linii komórkowych.

– Nie. Tak nie jest. Akurat szczepionka mRNA nie pochodzi z linii ludzkich komórkowych płodowych. To matryca, która powoduje powstanie w cytoplazmie komórek białka Spike koronawirusa.  

Aby mRNA połączyło się z  DNA musiałoby zostać „przerobione” na DNA?

– To skomplikowany proces, w skrócie –  za pomocą specjalnego enzymu. Dodatkowo mRNA jest bardzo nietrwałe. Cząsteczkę matrycową mRNA szybko zanika. Po wykonaniu zadania rozpada się w krótkim czasie. RNA nie ma możliwości włączenia się do DNA. To biochemicznie inne związki. Szczepionki korzystające z kodu RNA, stworzone przez firmy Pfizer i BioNTech, są generacyjnie bardzo nowoczesne. To jest generacja szczepionek dużo nowocześniejsza niż opracowywane przed dekadą. Ona wirusa nie zawiera, nawet inaktywowanego, osłabionego. Jest zatem bezpieczniejsza od szczepionek wektorowych. Wiemy, że prace nad tego rodzaju szczepionką trwały od kilku lat. Platforma mRNA wcześniej była już wykorzystywana przy opracowywaniu szczepionek na inne choroby.

– Te prace nie miały nic wspólnego z planami mitycznego „rządu światowego”, z kontrolą populacji, z mitem o mikrochipach i z wypowiedziami Billa Gatesa z 2013 roku o „inteligentnych strzykawkach”?

Możemy snuć rozmaite teorie, ale poważnie: szczepionka jest konkretem, wiadomo jak działa, jest bezpieczna i nowoczesna. Szczepionki są badane przez unijne instytucje, w tym Europejską Agencję Lekową. 

Szczepionka Pfizera jest wymagająca? 

– Dlatego, że jest nowoczesna. Jej przechowywanie wymaga niskiej temperatury, co najmniej od –70 st. C, optymalnie –80 st. C,  ma wysokie wymagania, związane z nietrwałością materiału, który na DNA gospodarza nie ma wpływu. Jak powiedział jeden z polityków, lekarz – po szczepieniu ani skrzydła mu nie wyrosły, ani płeć mu się nie zmieniła.

Może za lat 10 nie skrzydła, ale trąba mu wyrośnie?

– Raczej nie. A on widocznie chciał być aniołem i się zmartwił, że skrzydła nie urosły (śmiech).

– Jest pytanie o skutki…

– Mam takie wrażenie, że antyszczepionkowe ruchy, wypowiedzi, kontestowanie, szukanie owych teorii, nie mających z rzeczywistością nic wspólnego, osłabły. Niepokoje się zmniejszyły. Skutki niepożądane są śladowe. Mamy w Polsce już około 800 tysięcy zaszczepionych (wykonano 905 457 szczepień przeciw COVID-19 – stan na 27.01.2021, godz. 10.30. Dawki dostarczone do punktów: 1 268 385. Stan magazynowy, w tym dawki na 2 szczepienie: 353 955. W Pomorskiem dawek wszczepionych: 60 441, w tym szczepień 2 dawką:  9 279 – dop. red.).  Na świecie liczba podanych dawek zbliża się do 50 milionów.

Stosunkowo szybko…

– Budzi nadzieję, jest budującym fakt, że szczepionka jest. Przecież jeszcze pół roku temu nie rokowano tak optymistycznie. Wiosną ubiegłego roku mówiono, że szczepionka pojawi się najwcześniej za kilkanaście miesięcy, nawet za dwa lata. Okazało się, że to, co było wymyślone i co było już w toku badań, nim wirus SARS-CoV-2 nas dopadł i COVID się rozprzestrzenił, w dobie globalnej medycyny można wykorzystać. Trzeba tylko szczepionkę zaadoptować do potrzeb tego wirusa. Udało się. Badania robiono równolegle. Europejska Agencja Leków drobiazgowo przeanalizowała dokumentację procesu. To zupełnie inny świat, niż jeszcze w latach 80. Mamy inny poziom nauki, inne narzędzia, także te informatyczne.   

Szczepienia przeciw COVID-19 budzą emocje. Nie mamy na myśli kolejek do szczepień, czy wyszczepionych celebrytów, ale biznes farmaceutyczny. Koncerny zarobią krocie między biznesem a etyką.

–Biznes zawsze pozostaje biznesem. Taka jest jego natura. Ktoś wkłada pieniądze, by wyjąć ich jeszcze więcej. W niektórych obszarach jest to kontrolowane, w innych mniej. Tak działa świat. W przypadku leków, w tym szczepionek, interesuje nas w pierwszym rzędzie skuteczność, bezpieczeństwo i jakość produktu. Dlatego są systemy kontroli badań i dopuszczania do obrotu. Uzgodnienia Komisji Europejskiej są. Są też jakieś nieporozumienia na linii Komisja – producenci. Zostaną one przezwyciężone. Polska jest na takim poziomie rozwoju gospodarczego, że nie występuje u nas bariera zakupowa. To dla naszego państwa nie jest zbyt wielki wysiłek. Problemem jest sytuacja w biednych krajach południa.

Nie tylko finansowa. Firmy kurierskie, te światowe, twierdzą, że ze względu na brak   specjalnych lodówek, szczepionka pozostanie poza zasięgiem dwóch trzecich świata…

–Pandemia nie jest opanowana. Mija rok od wybuchu pandemii, a my mamy szczepionkę. To jest „plus”. My, mieszkańcy Unii, jesteśmy uprzywilejowani względem krajów biedniejszego Południa, na przykład dotkniętej przez pandemię Brazylii. Z tym problemem nie uporaliśmy się. Bogata Północ i bogatsza część Azji zadbały przede wszystkim o szczepionki dla siebie.

Ogniska wirusów będą się tliły, nadal zagrażając społeczeństwom „sytym”?

Sprawiedliwość i solidarność między społeczeństwami, między bogatymi a biedniejszymi, nie zadziałała. Co prawda Unia Europejska wykazała, poza kilkoma wyjątkami, swoją solidarność (Niemcy we wrześniu ub.r. na własną rękę zakontraktowały szczepionki koncernów niemiecko-amerykańskiego BioNTech-Pfizer oraz niemieckiego CureVac z Tybingi. Na zakupy poza KE zdecydowała się  kilka dni temu Polska – dop. red.). Jesteśmy na początku drogi. Sytuacja jest zmienna. O oceny skuteczności działań naszych i Komisji Europejskiej oraz skuteczność naszych zmagań z pandemią, pokuszę się po końcowym gwizdku w tym meczu.      

(tekst za Gazeta Gdańska z dn. 28 stycznia br.)

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej