Dokąd idziesz Polsko. Rozmowa z Wojciechem Milewskim
Czy zatraciliśmy wartości, które przez stulecia pozwalały nam trwać jako narodowi, mimo przeciwności losu? Czy pamiętamy o dziedzictwie, które zostawił nam święty Jan Paweł II i Sierpień ’80? Czy Polacy broniliby Ojczyzny w razie zgrożenia wojennego? – pytamy Wojciecha Milewskiego, który przez 45 lat dokumentuje swoimi fotografiami historię „Solidarności”.

– Rok temu w galerii na pierwszym piętrze gdańskiej siedziby „Solidarności” pokazana została wystawa poświęcona 45-leciu NSZZ „Solidarność”. Większość prezentowanych na niej zdjęć była Twojego autorstwa. Jesteś fotografem „Solidarności” od momentu jej powstania w sierpniu 1980 roku po dzień dzisiejszy. Od maja można oglądać nową wystawę Twoich fotografii. Będzie to ekspozycja z okazji okrągłych urodzin.
– W tym roku 21 sierpnia skończę 90 lat, w związku z tym planuję kilka wystaw, między innymi jedna z nich będzie poświęcona historii „Solidarności”, ale także pokażę swoje prace artystyczne. Jednak pierwsza ekspozycja to ta w siedzibie gdańskiej „Solidarności”, a nosi tytuł „Dokąd idziesz Polsko?”.
Wystawę „Dokąd idziesz Polsko” można oglądać od 4 maja 2026 r. w siedzibie „Solidarności”, Gdańsk, ul. Wały Piastowskie 24 na pierwszym piętrze.
– Wystawa, która jest całkowicie Twoim dziełem, sam wybrałeś zdjęcia i ułożyłeś je na planszach, niesie specjalne przesłanie. Jakie ono jest?
– Ta wystawa mi się przyśniła. Uważam, że jako naród jesteśmy w bardzo trudnym momencie historycznym. Jesteśmy na progu III wojny światowej. Powiedziałbym, że ta wojna już trwa, oby jak najpóźniej przeniosła się do Europy. Kiedy jako dziecko zaczynałem mieć samoświadomość tego, co się dzieje wokół mnie, to właśnie wybuchła II wojna światowa. To, co przeżyłem w ciągu sześciu lat jej trwania, oddziaływało na mnie do lat siedemdziesiątych, a tak naprawdę to do dnia dzisiejszego. Nienawidziłem wówczas Niemców jako narodu, bo widziałem, co oni w Polsce zrobili. Dla mnie jako dziecka przerażające było to, że Niemcy w zabijaniu musieli mieć widzów i dla nich takimi najlepszymi widzami były właśnie dzieci.
– Przeżywałeś traumę wojenną?
– Do tej pory ją przeżywam. Czasami śnią mi się makabryczne sceny z Powstania Warszawskiego i to, co nastąpiło tuż po powstaniu, w snach widzę stosy trupów na ulicach Warszawy.
– Na jednej z wystawowych plansz umieściłeś zdjęcia z obozu Stutthof. Dlaczego?
– Stutthof to ważne miejsce dla Polaków na Wybrzeżu. Niemcy nie dość, że zaraz po wejściu wymordowali w Piaśnicy 14 tysięcy Polaków, to wybudowali obóz koncentracyjny Stutthof, który powstał po to, żeby wykorzystać Polaków jako siłę niewolniczą do pracy, a potem, kiedy już nie będą nadawali się do pracy, by w krematorium spalić ich jak zbędny element.
– Wystawa, którą od maja można oglądać w gmachu „Solidarności”, z racji ograniczonego miejsca składa się tylko z 14 plansz. Więc każde zdjęcie to przemyślany wybór. Na planszy tytułowej jest zdjęcie z Sierpnia 1980 roku sprzed stoczniowej bramy. Następne trzy plansze poświęcone są świętemu Janowi Pawłowi II.
– Ojciec Święty Jan Paweł II, jego pontyfikat i posługa, a także powstanie „Solidarności” to bardzo ważne wydarzenia dla wielu Polaków, ale też osobiście dla mnie. Sierpień 1980 roku był jednym z najważniejszych okresów w moim życiu, jako dojrzałego człowieka i obywatela. Był to czas, gdy po raz pierwszy poczułem, że jestem naprawdę wolnym człowiekiem. Niezależnym od państwa komunistycznego. Sierpień ’80 stanowił moment odrodzenia naszego kraju, powstania na nowo Polski, bo to, że jeszcze komuniści rządzili przez 10 lat, to było tylko przesunięcie w czasie tego, co było nieuchronne. Byłem pewny, że to już jest koniec komunizmu.
– Wybór Karola Wojtyły na papieża poprzedził Sierpień 80 roku. Dokumentowałeś pielgrzymki Ojca Świętego do Polski.
– Tak, byłem w wielu miejscach, gdzie święty Jan Paweł II spotykał się z Polakami. I widziałem, jak Polacy odnoszą się do papieża, jak Go słuchają. A teraz jestem zdziwiony tym, co się dzieje obecnie z naszym narodem. Jak jest podzielony na pół. Jedna połowa jeszcze myśli po polsku, a druga już nie.
– Mocne stwierdzenie. Może po prostu zapomnieliśmy nauki polskiego papieża. Zapomnieliśmy również o uczuciach i emocjach, które przeżywaliśmy w czasie naszych spotkań z tym świętym człowiekiem i to, że obiecywaliśmy sobie, że będziemy wierni Jego naukom.
– Wielu Polaków przestaje myśleć i zaczyna działać przeciwko sobie. Teraz apostazja jest jednym z największych wysiłków niektórych ludzi. Ci ludzie zapominają, kim są. Zapominają nauki, które daje nam historia, a często wręcz nie chcą znać historii. A jesteśmy otoczeni z dwóch stron krajami nam wrogimi.
– Znam wiele Twoich fotografii, na których są możni tego świata. Miałeś okazję fotografować koronowane głowy, prezydentów USA i krajów europejskich. A na tej wystawie nie ma żadnego zdjęcia z nimi. Dlaczego?
– Nie ma ich na wystawie, bo w ostatecznym rozrachunku są małymi ludźmi, a – co gorsza – część z nich swoje własne niepowodzenia chce wyładować rozpoczynając wojny. I to dla mnie jest coś strasznego. Wojna prowadzi do zabijania ludzi, ale też niszczenia od środka tych, którzy ją przeżyją.
– Na wystawie są fotografie pokazujące religijność Polaków. Są to kilkusettysięczne spotkania z polskim papieżem, jest „Różaniec bez granic” czy zdjęcia z Drogi Krzyżowej w Gdańsku. Czy ratunkiem w dzisiejszych czasach jest wiara w Boga?
– Wierzę, że tylko Matka Boska i „Solidarność” mogą uchronić nasz kraj przed zniszczeniem. Nadzieję daje też obecny prezydent.
– Na końcowej planszy znajduje się wizerunek Matki Boskiej z Bursztynowego Ołtarza Ojczyzny w Bazylice Świętej Brygidy i zniszczona hala Stoczni Gdańskiej.
– Zrujnowana hala stoczni to symbol. Nie chciałbym, aby stało się to z całą Polską. Ja widziałem, jak wyglądał nasz kraj po roku 1945, nie chciałbym, aby historia się powtórzyła. Dziś wiele regionów Polski kwitnie, są wspaniałe, możemy się pochwalić nimi przed światem, i nie chciałbym, żeby zostały znowu zniszczone.
– Czyli ta wystawa jest przestrogą dla Polaków?
– Przestrogą przed tym, co może nadejść. I to w najbliższym czasie. Nie dopuśćmy do wojny domowej, bo moim zdaniem jesteśmy na progu wojny, w której Polacy zwrócą się przeciw sobie. Polacy muszą myśleć interesem Polski, a nie interesem Rosji czy Niemiec. Negatywny wpływ na nasze życie ma też kierowanie się przez polityków, szczególnie obecnie rządzących, przede wszystkim interesem partyjnym. Dlatego na wystawie przywołuję te tragiczne wydarzenia z historii Polski, jak i te dające nadzieję. Przeżyliśmy II wojnę światową, komunizm i stan wojenny, ale dane nam było przeżyć pontyfikat świętego Jana Pawła II i Sierpień ’80.
– Czy nie obawiasz się, że Twoje przesłanie nie zostanie zrozumiane, szczególnie przez młodsze pokolenia? Obecnie ludzie myślą przede wszystkim o sobie. A z sondaży wynika, że w razie wybuchu wojny wielu młodych Polaków, zamiast bronić kraju, uciekłoby za granicę. Ci bogatsi to już sobie pokupowali domy w Hiszpanii czy Dubaju, chociaż ten ostatni, jak się okazuje, nie jest zbyt bezpieczny.
– Myślę, że tak źle jeszcze nie jest z tym narodem. Jak przyjdzie co do czego, będzie komu bronić Polski. Tym bardziej że 38 milionów ludzi nie ucieknie, bo nie będzie gdzie uciekać. Dlatego musimy być silnym, nieskłóconym wewnętrznie narodem, który zdoła bronić ojczyzny przed wrogami. I jeszcze jedno. Pamiętajmy, że Polska może stanowić dla innych narodów wzór kraju wolności, którego fundamentem była przez wieki wiara katolicka. Musimy dbać o to dziedzictwo, które zostawiły nam poprzednie pokolenia.
Rozmawiała Małgorzata Kuźma
Wojciech Milewski
Artysta fotografik. 21 sierpnia 2026 roku skończy 90 lat, w tym roku minie także 70 lat, odkąd fotografuje otaczający go świat. Jako dziecko przeżył Powstanie Warszawskie. Zawodowo fotografią zajął się w latach pięćdziesiątych ubiegego wieku, pracując w Bydgoskich Zakładach Fotochemicznych. Studiował chemię na Politechnikach Łódzkiej i Szczecińskiej. Od 1970 roku mieszka na Wybrzeżu, gdzie przez kilka lat pracował w przemyśle okrętowym jako fotograf. W 1974 roku został instruktorem zespołów fotograficznych kategorii S. W roku 1980 otrzymał tytuł artysty FIAP (Federacji Fotograficznej przy UNESCO). W 1983 roku uzyskał tytuł mistrza fotografii, co w czasach PRL dawało mu możliwość wykonywania zawodu fotografa.
Jego prace fotograficzne prezentowane były na ponad 450 indywidualnych i zbiorowych wystawach w Polsce, ale również za granicą, m.in. we Francji, Niemczech, Brazylii, Japonii, USA, Austrii, Czechosłowacji, Włoszech, na Węgrzech, w Hiszpanii, na Cejlonie, w Hongkongu, ZSRR. Jest laureatem ponad 70 nagród konkursów krajowych i zagranicznych, były to między innymi: I nagroda na wystawie fotografii artystycznej w Tarnowskich Górach (1972), złoty medal w São Paulo (1973), nagroda główna Salonu Artystycznego w Gdańsku (1979), srebrny medal na wystawie „Foto-Expo ’81” Poznań, nagroda GTPS „Człowiek Roku 1987”.
Wojciech Milewski dokumentuje historię „Solidarności” już ponad 45 lat, jego zdjęcia publikowane były w wielu albumach i eksponowane na wystawach poświęconych współczesnej historii Polski. Wielu osobom, gdy przywołują wydarzenia z Sierpnia 1980 roku czy stanu wojennego, przychodzą do głowy obrazy właśnie z jego zdjęć. Wiele z tych fotografii jest nie tylko zapisem danego wydarzenia, ale ma w sobie wymiar symboliczny, ponadczasowy. Milewski jest jednym z najwierniejszych kronikarzy „Solidarności”.
Artysta od wielu lat współpracuje z „Magazynem Solidarność”, udostępniając zarówno zdjęcia ze swojego bogatego archiwum historycznego, jak również wykonując do dziś fotografie z różnych wydarzeń i akcji prowadzonych przez NSZZ „Solidarność”.
Wystawa „Dokąd idziesz Polsko?” to próba refleksji nad naszą najnowszą historią, ale również i przestroga, abyśmy nie zaprzepaścili wartości, takich jak solidarność, wiara i umiłowanie Ojczyzny. Wartości, które pozwoliły trwać nam jako narodowi przez stulecia.