Chińczycy przejęli od Brytyjczyków fabrykę baterii w Wielkopolsce
JS Energy planuje produkcję materiałów katodowych w Koninie, zwiększając zatrudnienie. Chińska firma odkupiła zakład od brytyjskiego Johnson Matthey, koncernu chemicznego, specjalizującego się w technologiach katalizatorów samochodowych i chemicznych. Pracuje w niej na razie 50 osób. W Trójmieście współpraca polsko–chińska trwa od 75 lat.
Firma JS Energy, specjalizująca się w produkcji materiałów katodowych do baterii litowo-jonowych, zapowiedziała rozruch zakładu w Koninie do końca tego roku. Jak podają lokalne media Zhang Hui, prezes zarządu JS Energy, podkreślał, że w Koninie „wstępnie rozruchy technologiczne tak naprawdę odbędą się już w okresie wakacyjnym. Aktualnie, jeśli chodzi o nasz zakład, mamy 25 pracowników z Polski oraz około 25 z Chin. Do końca roku planujemy zatrudnić jeszcze 50 osób z Polski oraz z Chin”.
Plany obejmują wzrost zatrudnienia polskich pracowników do 200 osób. Chińscy pracownicy firmy chwalą warunki pracy w Koninie, określając miasto jako „spokojne i sprzyjające skupieniu się na obowiązkach zawodowych” – podaje lokalny portal.
25 lat temu Konin osiągnął rekordową liczbę 83,5 tys. mieszkańców. Na koniec 2024 r. liczba zameldowanych mieszkańców tego miasta spadła do 65,4 tys. Przyczyna wyludnienia miasta to zamykanie przez spółkę Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin odkrywek węgla brunatnego i elektrowni. W szczytowym momencie w zakładach pracowało 10 tys. osób. Obecnie to niespełna 3 tys. osób.
W Polsce aktywnych jest 3710 spółek, w których jednym z udziałowców jest chińska firma lub osoba fizyczna posiadająca chińskie obywatelstwo (również Hong Kongu, specjalnego regionu administracyjnego Chińskiej Republiki Ludowej). Najwięcej zarejestrowanych jest w Warszawie: 1272, w Wóle Kosowskiej 766 i Jabłonowie 435. W Gdańsku takich firm jest 35 (największa to Costway), a w Gdyni 20. Najbardziej rozpoznawalną jest ChipolBrok (Chińsko-Polskie Towarzystwo Okrętowe S.A. w Szanghaju), powołane w 1951 r. na podstawie umowy między Polską i Chinami, ustanawiając połączenia drogą morską. Chipolbrok był pierwszym przedsiębiorstwem z udziałem kapitału zagranicznego w Chińskiej Republice Ludowej. Jeszcze 45 lat temu większość statków pochodziła ze stoczni polskich. Statki tego armatora pływają dziś pod banderami cypryjską i maltańską i zbudowane zostały w chińskich stoczniach.

Jednym z kilkunastu europejskich miast, mających bezpośrednie połączenie kolejowe z Chinami jest Łódź (!). To też najszybsze nasze połączenie lądowe, wiodące Chengdu–Łódź przez Małaszewicze.
Warto przypomnieć, że 22 listopada 2019 r. do Portu Gdańsk, po 10 dniach podróży, dotarł pierwszy pociąg towarowy z Chin, przewożący kilkadziesiąt kontenerów z miasta Xi’an. Rozpoczęta w 2013 roku, ale zastopowana działaniami wojennymi na Ukrainie, inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku miała zintegrować sieci kolejowe, logistyczne i handlowe w 60 krajach, według dawnego szlaku handlowego, łączącego Wschód z Zachodem. Inicjatywa „One Belt, One Road” miałaby rozwinąć infrastrukturę transportową, aby ułatwić wymianę handlową Azji, Europy i Afryki.
Jak potoczą się jej dalsze losy oraz jakie będzie w tym miejsce Polski okaże się i będzie wynikiem wzajemnych relacji w efekcie finału rywalizacji między USA a ChRL, czy szerzej – USA, Unii Europejskiej i bloku państw BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA, Egipt, Etiopia, Iran, Angola, Białoruś i ZEA). Wojna na Ukrainie to gra o bezpośrednią dominację nad Eurazją. Doprowadziła na razie do zatrzymania projektu geostrategicznego Nowego Jedwabnego Szlaku (BRI – Belt Road Initiative), czyli tworzenia alternatywy gospodarczego porządku światowego. Jednak po agresji Izraela i USA na Iran chwieje się też model swobody morskich szlaków handlowych, gwarantowanego przez amerykańską marynarkę wojenną. ChRL zależy nie tyle na integracji BRICS, co na konsolidowaniu państw wokół własnych celów gospodarczych, a przez to i politycznych.