Być jak Jastak
W roku stulecia nadania Gdyni praw miejskich ukazała się biografia ks. prałata Hilarego Jastaka, przez kilkadziesiąt lat związanego z tym miastem m.in. jako dyrektor oddziału Caritas oraz budowniczy kościoła i wieloletni proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Autorem publikacji jest człowiek orkiestra, dr Eugeniusz Pryczkowski, historyk, publicysta, działacz społeczny, twórca i popularyzator kultury kaszubskiej.

Na temat księdza Jastaka ukazało się już kilka wartościowych publikacji, ale w tym przypadku mamy do czynienia z pierwszą klasyczną pełną biografią. Ale bez obaw – napisaną bardzo barwnie i przystępnie. Postaci głównego bohatera wyszło chyba na dobre, że zajął się nią właśnie ten autor, ponieważ połączenie jego kompetencji historycznych z osadzeniem w kaszubskiej kulturze pozwoliło dobrze uchwycić dwie najważniejsze rysy osobowości i działalności ks. Jastaka – kaszubską tożsamość oraz solidarność, rozumianą jako wierność powołaniu chrześcijańskiemu i stawania zawsze po stronie słabszych, prześladowanych, walczących o swoje prawa. Te dwa elementy osobowości ks. Jastaka autor skutecznie połączył, co symbolizuje już sam tytuł, w którym do przypisanego niezłomnemu kapłanowi miana „Króla Kaszubów” dodał jeszcze jedno – króla „Solidarności”.
Co do pierwszego z tych elementów, autor podkreśla rolę wychowania w tradycyjnej (szesnaścioro dzieci!) i patriotycznej rodzinie kaszubskiej (związany z narodową demokracją ojciec Jakub Jastak pełnił wiele funkcji publicznych w II RP, m.in. burmistrza Kościerzyny) i w przygotowaniu, „zahartowaniu” do twardego i trudnego życia, jakie miało czekać ks. Jastaka. Rzeczywiście trudów i wyzwań w tym niebanalnym życiorysie nie brakowało. To m.in. przerwane i ukończone w warunkach konspiracji wojennej studia w seminarium duchownym, udział w niepodległościowej organizacji „Krzyż i Miecz” i Armii Krajowej w czasie II wojny światowej, uwięzienie w najtrudniejszych dla Kościoła katolickiego w komunistycznej Polsce latach 50., nieustanna inwigilacja, represje i szykany ze strony aparatu represji i władz PRL. A także często niezrozumienie i brak wsparcia ze strony braci w kapłaństwie oraz kościelnej hierarchii. Miał za to dobre i bliskie relacje z prymasem Polski kard. Stefanem Wyszyńskim. Przede wszystkim regularnie korespondowali, a z tej korespondencji wynika wielki szacunek Prymasa Tysiąclecia dla proboszcza parafii NSPJ w Gdyni. Ksiądz Jastak przekazywał prymasowi m.in. raporty ze zbrodni w grudniu 1970 roku oraz ze strajków w sierpniu 1980 roku. Ta bliska relacja nie powinna dziwić. Obaj ci wielcy kapłani, chociaż różni, mieli ten sam rys szlachetności, wynikający nie z wysokiego urodzenia, ale twardości charakteru i przekonania, że choćby zostali sami, nie mogą „zdezerterować”, ustąpić złu.
Z kolei gen solidarnościowy nie pozwalał ks. Hilaremu Jastakowi pozostać obojętnym na ludzką krzywdę i niesprawiedliwość, jakiegokolwiek wymiaru by one nie miały. Dlatego organizował liczne akcje i inicjatywy charytatywne, pomocowe, stypendialne. Dochował też wierności kapłańskiemu powołaniu pasterskiemu – zawsze był z „ludem”, z wiernymi. W marcu 1968 r. wspierał protestujących studentów. Po grudniu 1970 r. zaopiekował się poszkodowanymi i ofiarami rodzin komunistycznej zbrodni na stoczniowcach i portowcach. W sierpniu 1980 r. to on jako pierwszy kapłan odprawił mszę świętą dla strajkujących i jednocześnie pierwszą w PRL eucharystię na terenie zakładu pracy. Było to 17 sierpnia w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Świadczyło to także o chrześcijańskiej tożsamości strajkujących i rodzącej się „Solidarności”. To wydarzenie pozwoliło utrzymać strajk w gdyńskiej stoczni i uratowało całą akcję strajkową na Pomorzu w jej kluczowym okresie. Kto wie, czy bez strajkującej Stoczni im. Komuny Paryskiej utrzymałby się strajk w gdańskiej Stoczni im. Lenina.
Charakterystyczne, że ks. Jastak odprawił mszę św. bez pytania o zgodę władz wojewódzkich i przełożonych kościelnych. Gdy wojewoda gdański i hierarchowie diecezji chełmińskiej poprosili go o wygłoszenie łagodnej i „niekonfrontacyjnej” homilii, odpowiedział krótko i wprost: „Strajk rządzi się swoimi prawami i trzeba to uszanować, tam nie rządzi wojewoda, tylko komitet strajkowy”.
Biografia ks. Hilarego Jastaka pokazuje nam, że to, co proste, zwykłe, wyrosłe naturalnie na glebie wiary i tradycji, jest prawdziwie szlachetne.
Adam Chmielecki, Fundacja Promocji Solidarności





