Bartoszewicz: Europa staje się niekonkurencyjnym obszarem, gospodarką upadłą

Rozmowa z dr. Arturem Bartoszewiczem, pracownikiem naukowym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, ekspertem analiz ekonomiczno-finansowych, finansów, strategii i planów wieloletnich.

Rozmawiał Artur S. Górski

– Kiedy słyszymy „Europejski Zielony Ład” kojarzymy to z klimatem, gospodarką, energetyką. Mniej ze sferą wolności i swobód obywatelskich. Czy w tym „ładzie” jest konieczność obrony podstawowego dla wolności prawa własności?  

– Oczywiście. Mamy realne zagrożenie własności: jeśli nasze środki trwałe mają podlegać ocenie w zakresie ich oddziaływania na środowisko naturalne, jeśli ustanawia się, że jeżeli   nieruchomość czy samochód nie spełnia kryteriów narzuconych przez Komisję Europejską, staje się szkodliwy, czy zbyteczny. Ten proces zaczął się przed dwudziestu laty od norm emisji spalin dla samochodów osobowych EURO 1,2,3 itd. Mamy teraz do czynienia z oceną energetyczną budynków i z koniecznością dostosowania do określonych standardów. To może doprowadzić do wywłaszczeń.

dr Artur Bartoszewicz

– Przypomnijmy, od 2030 roku nowe budynki, według EPBD (Energy Performance of Buildings Directive – dyrektywa o charakterystyce energetycznej budynków) będą musiały być zeroemisyjne. A co ze starszymi? W Polsce na 6,3 miliona budynków jednorodzinnych 1,7 miliona nie ma izolacji cieplnej ścian, a blisko 400 tysięcy ma bardzo niski standard ocieplenia. Koszty termomodernizacji będą ogromne…

– I dojdzie do sytuacji, w której część nieruchomości nie będzie spełniać standardów. W ślad za tym nie będzie możliwe ich użytkowanie! A jeśli nieruchomość nie może być użytkowana, zostaje pozbawiona wartości. Transfer rynkowy staje się niemożliwy, bo nikt nie kupi czegoś, co nie może być użytkowane. Mówiąc wprost: zostaje ograniczone, ba! zanika, prawo swobodnego dysponowania własnością. Osobom nieposiadającym zasobów finansowych na wykonanie termomodernizacji i remontów nie przysługuje to prawo! Własność, prawdo do własności, skupia się w rękach wąskiej części społeczeństwa. Ze względu na wąski rynek transferu według narzuconego procesu i tak wszyscy na tym stracą.

– Każdego na coś stać: jeśli nie na dom, to mieszkanie, nie na mieszkanie, to na kontener mieszkalny czy „holenderkę”. Czy bez własności staniemy się niewolnikami? Jeśli tak, to według czyjego dyktatu? Skąd płyną inspiracje, gdzie tkwią ideowe korzenie Europejskiego Zielonego Ładu?    

– Inspiracja tkwi w ideologii marksistowskiej. Ideologia ta tworzy komunistyczną przestrzeń docelowego państwa europejskiego. W latach 60. XX wieku w „szkole frankfurckiej” nastąpiło odtworzenie neomarksizmu (niem. Frankfurter Schule, środowisko naukowców skupione przed stu laty wokół Instytutu Badań Społecznych we Frankfurcie, m.in.: Theodor Adorno, Max Horkheimer, Herbert Marcuse, György Lukács, Carl Grünberg, Erich Fromm; po dojściu do władzy NSDAP „szkoła” i jej naukowcy z uwagi na lewicowe poglądy, przenieśli się do USA (Columbia University), w latach 50. XX wieku ponownie otworzono Instytut we Frankfurcie – dop. red.). Nałożyło się na to zainicjowanie procesu długiego marszu przez instytucje (długi marsz przez instytucje – teoria przejęcia władzy w strukturach zjednoczonej Europy, opracowana przez włoskiego komunistę Antonio Gramsciego – dop. red.). To rewolucja kulturowa, polegająca na niszczeniu fundamentu cywilizacji, kultury, religii katolickiej, systemu wartości oraz likwidacja państw narodowych. Celem jest stworzenie masy społecznej, którą będą formować „elity”. „Zielony Ład” to ideologia marksistowska, zakładająca, iż samo funkcjonowanie w środowisku to uznanie, że człowiek jest kreatorem krzywdy tegoż środowiska.

 – Ideologia marksistowska? Kapitalizm i kapitał zwyciężyli nad „Kapitałem” Marksa w PRL z chwilą, w której Mieczysław Wilczek przeforsował 23 grudnia 1988 roku ustawy o działalności gospodarczej, opracowane w rządzie Mieczysława Rakowskiego!

Ależ pan towarzysz Wilczek nie wprowadzał tych ustaw dla pana! On był od 1952 roku do 1990 roku członkiem komunistycznej partii. Przygotował ustawę po to, by członków ówczesnej nomenklatury uwłaszczyć w procesie transformacyjnym. Ludzie ci znaleźli po upadku reżimu nowego hegemona. Przenieśli się z obszaru moskiewskiego do obszaru zachodniego, czyli de facto berlińskiego, który zarządza w strukturze brukselskiej.

– Dobrze, jeśli nie Wilczek, to doktor Leszek Balcerowicz tworzył polski system monetarystyczny i gospodarczy od lata 1989 roku.   

Balcerowicz w okresach, w których miał wpływ na rządy i na gospodarkę, doprowadzał do destrukcji gospodarki. Czy to w latach 1989–91, czy 1997–2000. Za każdym razem następowała destrukcja gospodarki, a w ślad za nią szły wielkie koszty społeczne. Marksiści dokonują destrukcji państwa, a idea liberalna działa, ale jako hasło na potrzeby współobywateli.

– A rynek, konkurencja?

Kiedy tylko polskie przedsiębiorstwa atakują konkurencyjnie inne gospodarki: w transporcie, w połowach, w produkcji rolnej, to jesteśmy blokowani na rynkach wewnętrznych Francji, Holandii, Niemiec. To my mamy poddawać się modelowi wolnego rynku ekonomicznego. Ale ten – jako model – z definicji jest uproszczony.

– Konkurujemy nawet z Ukrainą w stanie wojny. Jej oligarchowie inwestują u nas w Ursusa, w kolej, nawet w fabrykę mrożonek. Trwa od kilku lat walka o przewozy i tranzyt, uderzając szczególnie w nasz segment firm transportowych. Zalewa nas żywność z ichnich latyfundiów. Z państwa w stanie wojny?!

– Ukraina jest w stanie wojny, wojny „Proxy” (wojna zastępcza, wojna przez pośrednika, z ang. proxy war – to rodzaj wojny, prowadzonej przez znajdujące się w konflikcie państwa, które rozstrzygają spór za pomocą starć militarnych nie na własnym terytorium, ale za pomocą działań na terenie państwa trzeciego, na terenie zastępczym – dop. red.). Interesy rosyjskie i amerykańskie są rozgrywane na terenie Ukrainy. Koszty tej rozgrywki zostały przerzucone m.in. na Rzeczpospolitą. W efekcie państwo będące w stanie wojny potrafi dokonywać poważnych inwestycji na naszym terenie, a Polska zmuszana jest do ponoszenia ogromnych wydatków na sfinansowanie wojny.

Korupcja hula na Ukrainie. 

– Wszystkie pieniądze wypływające z Ukrainy powinny być odebrane dysponentom tych funduszy. Powinny wracać do finansowania procesu wojennego. Każdy dolar czy złotówka. Państwo ukraińskie nie ma na to dość siły. Gigantyczne korporacje doprowadzają tam do sytuacji, w której pieniądze na wydatki wojenne uciekają za granicę. Ucieka kapitał, który powinien służyć obronie i obrońcom Ukrainy. Skoro kapitał z Ukrainy ucieka, powinien być natychmiast zatrzymany, odebrany mafii, która te pieniądze zawłaszcza w procesach przewłaszczania pomocy zbrojeniowej i humanitarnej. Nie my powinniśmy finansować wojnę, ale Ukraina ze środków, które są z niej wyprowadzane.

Mamy się nie cieszyć, że Ukraińcy nie tylko u nas pracują, ale inwestują spore pieniądze?

Polska powinna natychmiast unieważnić te transakcje i zawrócić pieniądze na finansowanie kosztów militarnych i społecznych wojny na Ukrainie.

Ukraińcy walczą za nas? Podobno – tak twierdzili najważniejsi nasi politycy nasze firmy będą odbudowywać Ukrainę ze zniszczeń, gdy zawarty będzie rozejm lub zamrożone będzie frontowe status quo?

Nie widzę szans ani możliwości, aby polskie firmy uczestniczyły w odbudowie. Nasza gospodarka ma własne interesy, sprzeczne z interesem gospodarki ukraińskiej. Nie możemy oferować Ukrainie wstąpienia do NATO i do Unii Europejskiej. Jesteśmy z innych obszarów cywilizacyjnych. My w obszarze cywilizacji łacińskiej, oni bizantyjskiej. Nie ma zatem możliwości byśmy się zrozumieli i posiadali tożsame interesy. Nasza gospodarka powinna się chronić przed procesami realizowanymi na terenie Ukrainy.

– Sympatie na linii Berlin–Kijów–Wiedeń trwają od końca XIX wieku…

Ukraina ma wspólne interesy z gospodarką niemiecką, agresywną wobec polskiej. Nie są to gospodarki przyjazne rozwojowi siły gospodarki polskiej. Wspieranie przez nas gospodarki ukraińskiej jest zatem irracjonalne. Tych, którzy prą ku wyimaginowanym federacjom, uniom, pompowaniu tamtej gospodarki, podejrzewam o zdradę naszych interesów, o zdradę stanu. Niedopuszczalne, że ci, którzy winni reprezentować nasze państwo, podejmują działania w interesie obcego państwa.

Akcenty rozłóżmy szerzej. Gospodarka unijna pogrąża się w kryzysie, który pogłębi tzw. Zielony Ład, gdy 25 procent produkcji gospodarczej świata przynosi, stanowiąca konkurencję i globalną przeciwwagę dla Zachodu, grupa BRICS (Brazylia, Rosja, Indie ChRL, RPA). Od 11 listopada br. Białoruś oficjalnie stałą się partnerem BRICS. Czy główną płaszczyzną rywalizacji na najbliższą dekadę będzie: USA kontra BRICS?

Wojna handlowa zostanie podjęta po przejęciu urzędu przez Donalda Trumpa. On reprezentuje środowisko republikańskie, przemysłowe, któremu daleko do neomarksizmu. Demokraci byli i są kołem zamachowym „Proxy War” i mieli interes, też osobisty, w procesie wojennym. W portfolio Republikanów jest silna gospodarka USA. Paradoksalnie, to oni rozumieją znaczenie silnej Europy. Musimy zatem zmienić priorytety. Chronić nie tylko nasze umysły, ale gospodarkę przed ideologią wywodzącą się z marksizmu, która ogarnęła Europę Zachodnią. W jej efekcie Europa nie jest obszarem chroniącym obywateli i państwa narodowe. Staje się obszarem destrukcji. 

– Niełatwo jest odwrócić trwające latami tendencje.

Co najmniej od destrukcyjnych działań ekipy prezydenta Baracka Obamy, od roku 2008. Europa miała stać się najbardziej innowacyjnym obszarem na świecie, ale została wciągnięta, nie bez własnej woli, w konflikty zbrojne w północnej Afryce i na Środkowym Wschodzie. Na domiar stała się obszarem z ograniczoną produktywnością. Na co nałożyła się ideologia tzw. Zielonego Ładu, promowana i krzewiona przez, wpływowe w lansowaniu paktów klimatycznych, lobby z USA.

Al Gore, były wiceprezydent USA, orędownik traktatowego zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych, wzbogacił się na straszeniu ociepleniem o 500 milionów USD…

Gdy tymczasem USA niczego takiego nie podpisują i do niczego się nie zobowiązują.

– Tak jak Chińska Republika Ludowa.

ChRL nie ma zamiaru i nie będzie nakładać zobowiązań na swoją gospodarkę. W efekcie dwa mocarstwa rozgrywają Europę, która staje się niekonkurencyjnym obszarem, gospodarką upadłą.

Stany Zjednoczone mają olbrzymie złoża surowców. Donald Trump stawia na energetykę. Powtarza, że ropa i gaz to złoto, że chce „golden era” dla USA. W nim mamy upatrywać ratownika? 

Musimy odciąć się od tego, co jest naszym mimowolnym udziałem i określić priorytety państwa rozwojowego. Nie jesteśmy w stanie utrzymywać cen energii wyższych niż w rozwiniętych gospodarkach. Musimy wypowiedzieć europodatki, ideologię Europejskiego Zielonego Ładu, ETS. Musimy się odwrócić od destrukcyjnej europejskiej polityki i walczyć o obszary rozwojowe państw narodowych. Nie rezygnujmy z naszej tożsamości.

Nie widać na horyzoncie mężów stanu zdolnych przeprowadzić nas przez „morze czerwone”?

Na scenie politycznej, ułożonej przez PO-PiS i drobnych koalicjantów, nie ma polityków rozumiejących i mogących zaprowadzić model rozwojowy. Rozumiejących naszą rację stanu,  którzy wiedzą, co to rozsądek gospodarczy i polityczny. Są za to politycy z miałkimi umysłami, niewidzący przyszłości Rzeczpospolitej, wciągający nas w wojnę. Trzeba odrzucić obecny układ polityczny. Pocieszeniem jest fakt, że członków wszystkich partii politycznych w Polsce jest nieco ponad 200 tysięcy. 30 milionów dorosłych Polaków winno zakwestionować kompetencje ludzi, którzy – operując propagandą i finansami z ich własnych kieszeni – ich oszukują.

Rozmawiał red. Artur S. Górski

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej