Krzysztof Dośla: Andrzej Duda jest blisko „Solidarności”. Współpraca z nim była lepsza niż z rządem

Rozmowa z Krzysztofem Doślą, przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”.

Rozmawia Artur S. Górski

– „Solidarność” podpisała w 2015 roku umowę programową z ówczesnym kandydatem na prezydenta Andrzejem Dudą i poparła jego kandydaturę. Czy NSZZ „Solidarność” poprze starania prezydenta o reelekcję?

Pracujemy nad treścią ewentualnego porozumienia programowego. Mamy jeszcze trochę czasu, by doprecyzować nasze oczekiwania. Zajmie się tym przewodniczący Komisji Krajowej Piotr Duda. W gronie prezydium Krajówki uzgodniona zostanie treść porozumienia. Zapewne będzie spotkanie z urzędującym prezydentem…

– Jak władza związku, czyli Komisja Krajowa, oceniła realizację umowy sprzed pięciu lat w trakcie mijającej kadencji?

Ocena kadencji była podjęta. Głosy były różne. Padły propozycje by najpierw rozpisać to, co się udało, a co się nie udało wykonać przez te pięć lat, a potem negocjować kolejną umowę. Inni koledzy uważali, że to, co dzięki tamtej umowie zrobiono, wiedzą wszyscy więc pora na kolejny dokument. Dyskusja nad udzieleniem poparcianie zawierała zasadniczych rozbieżności. Jeśli były, dotyczyły szczegółów treści oraz formy zawarcia takowej umowy.

– Czy pojawiła się w tym kontekście sytuacja strajkowa na Górnym Śląsku?

– Tamta sytuacja dotyczy relacji w spółce węglowej. Nie miała wpływu na dyskusję o poparciu dla Andrzeja Dudy. 

 – Wśród kwestii istotnych były zapewne emerytury, także te stażowe, na które nadal czeka część środowiska pracowniczego…

Owszem, ale nie tylko. Pojawiło się w podsumowaniu kilka kwestii już załatwionych, chociażby wiek emerytalny, powrót do jego obniżonego do poziomu 60 i 65 lat oraz  inicjatywy ustawodawcze prezydenta.

– Jak referendum z mocą wiążącą?

– Nie mogę powiedzieć, że prezydent Duda nie próbował. Decydując w sprawach ustrojowych trzeba zapytać o zdanie obywateli. Społeczeństwo miało zabrać głos w referendum konsultacyjnym (miało ono składać się z 10 pytań i odbyć się w listopadzie 2018 r. – dop. red.) na temat Konstytucji RP. Wówczas Senat poprzedniej kadencji nie wyraził zgody na referendum konstytucyjne zaproponowane przez prezydenta Dudę i je zablokował.

– Obietnica obniżenia wieku emerytalnego przysporzyła pewnie ponad milion głosów w 2015 roku … 

Nie ulega wątpliwości, że znaczący procent elektoratu poparł wówczas Andrzeja Dudę z tego powodu. To była jego sztandarowa obietnica. Warto teraz wspólnie poszukać takiego elementu w programie, który pozwoliłby przekonać wahających się.

– Mamy za to przejawy dziwacznego, by nie powiedzieć niepokojącego formatowania rywalizacji politycznej. Nie niepokoi Pana kierunek kampanii wyborczej, wyznaczany środkowym palcem posłanki Lichockiej i zakłóceniem uroczystości państwowych w Pucku i w Wejherowie?

– Polaryzacja poglądów i postaw nastąpiła już jakiś czas temu. To fakt. Raczej na nic zdadzą się apele o powściąganie emocji. Są niestety zainteresowani, by wokół takich, pożałowania godnych wydarzeń, toczyć kampanię. Nie zdołano uchronić się przed wyborem negatywnym. I to w głównych obozach politycznych. Prezydent Andrzej Duda powinien wystrzegać się negatywnego wydźwięku wyskoków ludzi z własnego politycznego otoczenia. Nie warto i nie można tracić z takiego powodu. Trzeba harcowników politycznie eliminować. Taka osoba na przykład nie powinna zasiadać w Radzie Mediów Narodowych. Podobna jest sekwencja zdarzeń wokół obecnego prezesa NIK. Przecież ktoś odpowiada za jego promowanie i forowanie tej kandydatury. Konsekwencje powinny być wyciągnięte. Zbyt wysoka jest stawka polityczna, która zdecyduje o następnych pięciu polskich latach.

– Mijające pięć lat przekonują Pana, że spośród kandydatów to Andrzej Duda jest najbliższy ideałom „Solidarności”?

O ile nie wszystko zrealizował, to przynajmniej próbował wypełnić umowę programową, którą ze związkiem podpisał. Choć nie wszystkie punkty zostały zrealizowane to problemów we wzajemnych kontaktach nie było. Udało się, dzięki wsparciu prezydenta i sygnałom z prezydenckiej Kancelarii, zablokować niekorzystne dla pracowników próby zmian w prawie pracy. Prezydent przystał na ograniczenie handlu w niedzielę, na wzmocnienie pozycji pracownika w sądach pracy, na pluralizm związkowy w służbach mundurowych itd. Oceniam, że współpraca z prezydentem lepiej nam się układała niż z rządem.

– Prezydent Duda deklarował, że będzie patronem dialogu społecznego, a z tym dialogiem najlepiej nie było i nie jest?

Między związkiem a prezydentem dialog był. Z dialogiem między związkiem a rządem bywało różnie. Konieczne są zmiany ustawowe, które niejako wymuszałyby osiąganie porozumienia i ów patronat prezydenta. Prezydent mógłby dialog moderować. Trzeba jednak pamiętać o prezydenckich prerogatywach. Prezydent w polskim ustroju ma bardzo ograniczone uprawnienia.
 – Prezydenta wybieramy w wyborach powszechnych. Jest Pan zwolennikiem wzmocnienia pozycji i poszerzenia roli prezydenta RP, które ograniczono w pracach nad Konstytucją w latach 90?

– Była koncepcja wywodząca się z modelu republikańskiego, czyli prezydenta jako głowy władzy wykonawczej i był pomysł skrojony na modłę niemiecką, w której prezydent ma rolę wyłącznie reprezentacyjną. Próbowano to jakoś połączyć. Ograniczając prerogatywy prezydenckie historia nas po części uratowała od rozmaitych konsekwencji. Jednocześnie mamy wybory powszechne prezydenta, co powinno skłaniać do wzmocnienia jego roli. Nie róbmy z tego urzędu jakiejś fikcji. Prezydenta wybiera cały naród. 

– Daleko nam do modelu z USA, system kanclerski też nam nie wyszedł…

– Prezydent wybierany w wyborach powszechnych nie może mieć władzy iluzorycznej. Pamiętamy choćby drugą część prezydentury Lecha Kaczyńskiego oraz rządy w tym czasie koalicji PO-PSL. Rząd usiłował ograniczyć wszelkie działania prezydenta. To nie służyło państwu polskiemu. Można by przyjąć model niemiecki, ale tam prezydenta wybiera Zgromadzenie Federalne. Tak u nas mogliby wybierać prezydenta posłowie, senatorowie i delegaci województw. Skoro jednak wybieramy prezydenta w wyborach powszechnych, trzeba się zastanowić nad szerszymi prezydenckimi prerogatywami.

Tekst za “Gazeta Gdańska”/Wybrzeze24.pl

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej