4 czerwca 1989 r. Szwindel polityczny czy wygrany plebiscyt przeciwko systemowi PRL i rządom monopartii

4 czerwca 1989 r. to data politycznego i gospodarczego przełomu dokonanego za sprawą i pod znakiem “Solidarności” oraz kompromisu części opozycji z ówczesną władzą, skupioną w resortach siłowych. Stanęliśmy wówczas przed możliwością wyboru – ograniczonego do 35 proc. w przypadku posłów i wolnego – do przywróconego Senatu.

Święto demokracji, według wówczas nielicznego grona kontestatorów, było spektaklem, zaaranżowanym by umożliwić konieczną transformację gospodarczą i zapewnić „miękkie lądowanie” notablom reżimu, według “konstytucji” generała Kiszczaka: “Wy nie ruszycie naszych, my nie ruszamy waszych”. Szczegóły dopracował gen. Władysław Pożoga, szef Służby Wywiadu i Kontrwywiadu MSW do października 1989 r. (w latach 1961-73 na służbie w Gdańsku), w latach 1986-89 zastępca gen. Czesława Kiszczaka w MSW, kreator wielu karier i fortun.

Większość rodaków uległa złudzeniu, że nastaje prawdziwa wywalczona wolność. Co sprytniejsi i zapobiegliwi partyjni działacze, ich znajomi i współtowarzysze, dorabiali się gigantycznych fortun, dostawali kredyty i nieruchomości po znajomości. Zaczęli się też bogacić niektórzy ubodzy opozycjoniści. Nastąpił skok na kasę i wyrastały gigantyczne majątki. „Kapitał” Karola Marksa został zastąpiony kapitałem liczonym w walutach.

Nim nastała na dobre wolna Polska już zaczęła się polityczna i gospodarcza gangrena! Do dzisiaj de facto trwa jednak system ustalony przy Okrągłym Stole!

Przez ponad trzy dekady wyrasta nam klasa nowych multimilionerów, spasionych “na naszym”, na dorobku państwa. Nie ma od blisko 40 lat nowoczesnych jak na tamte lata zakładów. Jednak nic, żaden skandal, nie przesłoni tamtego entuzjazmu ze zmiany systemu realnego socjalizmu, opartego na dyktacie jednej partii i uporczywej propagandzie, na system demokratyczny.

Dwie-trzecie

Wybory czerwcowe z 1989 r. odbyły się w wyniku kompromisu. Dla niektórych był to “zgniły kompromis”, ale konieczny. Frekwencja w pierwszej turze – mimo swoistego plebiscytu – za czy przeciw PRL, wyniosła 62,7 proc. (w drugiej turze – skromne 25,3 proc.). Być może zaważyło społeczne wyczucie i niechęć do udziału w “spektaklu”?

Kolejne miesiące przyniosły gospodarcze i polityczne procesy, z podziałem OKP włącznie. Wnet, po częściowo wolnych wyborach, społeczna energia została skanalizowana, a Polaków zaprzątała już walka o byt i troska o miejsca pracy. Niezależnie od głoszonych poglądów na gospodarkę, na politykę krajową i zagraniczna, na wymiar sprawiedliwości i kulturę oraz na światopogląd – 4 czerwca 1989 r. na trwałe wrył się w linię politycznego podziału. Ta w 1989 r. wcale nie była oczywista.

Preludium

Zakończenie strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Strajkujący w pochodzie do kościoła pw. św. Brygidy 1 września 1988 r. (Fot. Paweł Glanert)

Lato 1988 roku było gorące. Strajki sierpniowe z 1988 r. nie były masowe, jednak objęły więcej niż w maju 1988 r., zakładów. W 1988 r. Służba Bezpieczeństwa szacowała, że w opozycji działa nie więcej niż trzy tysięcy osób, a kolejne 20 tysięcy to jej aktywni sympatycy. Lato 88 przyniosło przełom, na ile autentyczny – dzisiaj trwa dyskusja, ważna dla zrozumienia dalszej transformacji.

15 sierpnia 1988 r. rozpoczął się strajk w KWK „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu Zdroju. Do strajku przystąpiły też załogi kopalń „Andaluzja”, „Borynia”, „Brzeszcze”, „Jastrzębie”, „Jaworzno”, „Krupiński”, „Morcinek”, „Moszczenica”, „1 Maja”, „XXX- lecia PRL” i „ZMP”. Ślązaków łączył postulat legalnego działania NSZZ „Solidarność”. 17 sierpnia 1988 r. do górniczego strajku przystąpiły zakłady z Pomorza Zachodniego, a w Porcie Szczecińskim powołano MKS.  

22 sierpnia 1988 r. wybuchł strajk w Hucie Stalowa Wola, zakładzie pod specjalnym nadzorem, o znaczeniu militarnym. Podczas strajku w hucie ulice przemierzały kawalkady samochodów MO. Straszakiem na mieszkańców były też wojskowe ciężarówki z żołnierzami. Doszło też do niewyjaśnionej tragedii w Hucie Stalowa Wola. Od strzału z broni służbowej przy bramie nr 3 zakładu zginął milicjant Mieczysław Turbakiewicz, z pionu walki z przestępczością gospodarczą (oficjalna wersja: popełnił samobójstwo strzelając do siebie z broni służbowej podczas wyprowadzania z terenu zakładu).

22 sierpnia 1988 r. strajki pod znakiem „Solidarności”, wybuchły w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, w „militarnej” Stoczni Północnej, w Porcie Gdańskim, w Gdańskiej Stoczni Remontowej, w Stoczni Wisła i w Stoczni Radunia. Podjęli go głownie młodzi robotnicy.  Koncertował w stoczniowych halach Piotr Szczepanik, ten od „Żółtych Kalendarzy”, „Kochać…”, „Goniąc kormorany”, „Nigdy więcej”. Na dachach stoczniowych hal robotnicy wymalowali postulaty, w tym ten o legalizacji „Solidarności”. 

Wejdą, nie wejdą? Nie muszą, są tu od lat…

W systemie realnego socjalizmu demokracja była fasadowa. Iluzoryczna Konstytucja PRL pełna była frazesów o demokracji socjalistycznej („socjalistyczna” kasowała znaczenie słowa „demokracja”), prawach, wyborach. Były to puste zapisy, a podstawą sowieckiej dominacji była obecność „robotniczo-chłopskiej Armii Czerwonej” w państwach satelickich wobec Kremla. Północna Grupa Wojsk w Polsce przez ćwierć wieku liczyła nawet 400 tysięcy żołnierzy.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych stacjonowało w Polsce ok. 70 tys. żołnierzy Wielkiego Brata, rozlokowanych w 77 garnizonach. Tak było do 17 września 1993 r.

„Kiszczak mówi szczerze”
20 sierpnia 1988 r. spotkali się: sekretarz KC PZPR Józef Czyrek oraz z upoważnieniem Episkopatu Polski prezes Klubu Inteligencji Katolickiej prof. Andrzej Stelmachowski. Rozmawiali o nawiązaniu dialogu z częścią opozycji.

25 sierpnia 1988 r. Lech Wałęsa skierował do rządu Messnera propozycję zagadnień, które miałyby być omawiane oficjalnie, w tym postulat legalizacji „Solidarności”. W odpowiedzi szef MSW gen. Kiszczak przedstawił propozycję „odbycia w możliwie najszybszym czasie spotkania z przedstawicielami różnorodnych środowisk społecznych i pracowniczych, które mogłoby przybrać formę okrągłego stołu”. 

Do poufnego spotkania gen. Kiszczaka z przewodniczącym “S” Lechem Wałęsą doszło 31 sierpnia 1988 r. Uczestniczyli w nim ks. bp. Jerzy Dąbrowski, ks. Alojzy Orszulik i sekretarz KC PZPR Stanisław Ciosek. Było to grono szczególnego zaufania. Rozmowa odbywała się w willi przy ul. Zawrat w Warszawie – należała ona do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, stoi niedaleko domu Wojciecha Jaruzelskiego i w pobliżu willi ambasadora USA.

Lech Wałęsa „czuł, że Kiszczak mówi szczerze” (tak przyznał w książce “Droga do wolności”), ale “zastanawiał się, jak spojrzy w oczy zarośniętym, czekającym z nadzieją stoczniowcom czy górnikom”. W efekcie spotkania strajki przerwano w Stoczni Gdańskiej i w Hucie Stalowa Wola 1 września, a 3 września 1988 r. w kopalniach Górnego Śląska.

Do kampanii wyborczej

W latach 70 XX wieku w opozycji działało nie więcej niż dwa tysiące osób. Był jednak Sierpień i wyrósł wielki ruch “Solidarności”. W 1988 roku bez “Solidarności” możliwy byłby wariant przemian “bułgarski”, a w sytuacji ekstremalnej – nawet rumuński. Tam Bezpieka usunęła dotychczasowego swego pana Nicolae Ceaușescu w sposób krwawy.

Bez wsparcia odradzającego się NSZZ „Solidarność” wątła opozycja nie mogłaby skutecznie stanąć w wyborcze szranki z PZPR i jej sojusznikami ZSL i SD. W tym czasie KPN z Romualdem Szeremietiewem, człowiekiem ze wszech miar porządnym, została osłabiona i zmajoryzowana przez SB (Leszek Moczulski znalazł się na “liście” sporządzonej po uchwale Sejmu, na polecenie A. Macierewicza w 1992 r.). PPS nie wyrosła na poważną partię, a Liberalno-Demokratyczna Partia Niepodległość skończyła jako efemeryda. Nie pozyskały szerszego poparcia inicjatywy mec. Siły-Nowickiego i prof. Bendera zmierzające do reaktywowania Stronnictwa Pracy.

18 grudnia 1988 r. ogłoszono powołanie Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, przewodniczącym „nielegalnego” NSZZ „Solidarność” – Bogdan Borusewicz, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń, Andrzej Wielowieyski, Henryk Wujec, Antoni Stawikowski, Bogdan Lis, Janusz Pałubicki, Grażyna Staniszewska. 7 kwietnia 1989 r. KKW „Solidarności” zadecydowała o powierzeniu prowadzenia kampanii wyborczej  Komitetowi Obywatelskiemu i pod powszechnie znanym logo Związku. Rekomendowanie kandydatów przypadło odbudowującym się strukturom regionalnym NSZZ „S”.

W samo południe…

Kandydatów opozycji wspierali artyści o międzynarodowej sławie, jak Jane Fonda, Nastassja Kinski i Yves Montand. Symbolem wyborów kontraktowych był plakat nawiązujący do filmu „W samo południe” z Gary Cooperem i ze znaczkiem „Solidarności”.

Pamiętamy naklejki i plakaty: „Pierwszy raz możesz wybrać – wybierz Solidarność”, „Twoją szansą Solidarność”, „Nie śpij bo cię przegłosują”. Wszędzie były zdjęcia kandydatów, w tym Jarosława Kaczyńskiego, z Lechem Wałęsą, autorstwa Erazma Ciołka, według pomysłu Andrzeja Wajdy i Bronisława Geremka (Uwaga! nie wszyscy kandydaci Komitetu takie zdjęcia mieli, np. Czesław Nowak i Lech Kaczyński ich nie mieli, mimo to zostali posłami).   

By złamać monopol na władzę PZPR, na informację i cenzurę (GUKPPiW działał oficjalnie do 2 maja 1990 r.) „Solidarność” kontynuowała emisję Radia Solidarność – wtedy już jawnego. Ukazywała się (w nakładzie 150 tys. egzemplarzy) „Gazeta Wyborcza”, opatrzona znaczkiem “S”, a jej redaktorem naczelnym został Adam Michnik, wskazany przez Lecha Wałęsę. Komitet otrzymał dostęp do anteny TVP z 45-minutowym, cotygodniowym, programem telewizyjnym „Studio Solidarność”, prowadził je Maciej Rayzacher. Komentator sportowy popularny Bohdan Tomaszewski wzywał do głosowania na kandydatów komitetu, a satyryk Jacek Fedorowicz udzielał instrukcji wyborczych.   

Triumf i układ
Wybieraliśmy Sejm i Senat PRL: 460 posłów, 35 procent – 161, mogła wystawić opozycja w wolnej elekcji (o te miejsca mogli też zawalczyć kandydaci opcji rządzącej) oraz 100 senatorów – w formule wolnych wyborów. Parcie ku zmianom było tak silne, że zdjęcie kandydata KO z Lechem Wałęsą gwarantowało wybór, ale jednak 23 kandydatów (!) tego klucza do sukcesu czyli foto nie miało.

Na czerwcowe wybory Komitet Obywatelski zmobilizował ludzi ze świata kultury. W kampanii uczestniczyli i startowali późniejsi senatorowie Andrzej Wajda i Gustaw Holoubek (był posłem 1976–82, zrezygnował po wprowadzeniu stanu wojennego), uwikłany w aparat bezpieczeństwa pisarz Andrzej Szczepkowski, posłowie – felietonistka Józefa Hennelowa, aktor Andrzej Łapicki i architekt Krzysztof Dowgiałło (autor “Ballady o Janku Wiśniewskim”).

Kampania Komitetu, Kraków, maj 1989, kampania wyborcza “Solidarności”, Kora Jackowska (ze str. ipn.gov.pl)

Wybory zakończyły się zdecydowanym zwycięstwem strony solidarnościowej. Kandydaci Komitetu Obywatelskiego zdobyli 161 mandaty przeznaczone dla bezpartyjnych i 99 miejsc w Senacie.

Prestiżowa była przegrana niemal wszystkich kandydatów z tzw. listy krajowej. Tylko dwaj – z 35 kandydatów, uzyskali mandaty – Mikołaj Kozakiewicz z ZSL i Adam Zieliński z PZPR. 33 miejsca rozdzielono w II turze w okręgach. 

Gen. Wojciech Jaruzelski, I sekretarz KC PZPR i przewodniczący Rady Państwa 19 lipca 1989 r. przewagą jednego głosu w Zgromadzeniu Narodowym został wybrany prezydentem PRL. Kilku posłów OKP nie uczestniczyło w głosowaniu, a jeden senator głosował za wyborem generała. Resorty siłowe pozostawały nadal w rękach oficerów wojskowych i milicjantów Floriana Siwickiego (MON) i Czesława Kiszczaka (MSW).

Gospodarka w liberalnych szponach
W maju 1988 r. gracz walutowy i miliarder (w USD) Georg Soros, krzewiciel “społeczeństw otwartych”, spotkał się z gen. Wojciechem Jaruzelskim i z Mieczysławem F. Rakowskim, przedstawiając plan transformacji systemu gospodarki centralnie planowej na wolnorynkową. W sukurs przyszedł mu 35-letni Jeffrey David Sachs. Był na fali popularności, gdyż zahamował hiperinflację… w Boliwii. Sachs  przygotował zarys transformacji gospodarczej. Zaprosił ich do Polski ambasador PRL w Waszyngtonie Jan Kinast.

Już jesienią 1988 r. rząd M.F. Rakowskiego i inni partyjniacy dygnitarze PZPR podjęli decyzję o zmianie centralnego kierowania gospodarką, bankowości i systemu dewizowego. Ustawa o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 r. zrównała podmioty państwowe, spółdzielcze i prywatne w dostępie do kredytów oraz reglamentowanych dóbr. To był realny początek zmian gospodarczych!

Liberał z PZPR
Elity tzw. Okrągłego Stołu zdecydowały o ekonomicznej terapii szokiem, o likwidacji państwowych przedsiębiorstw i drenażu oszczędności obywateli przez likwidację książeczek mieszkaniowych i sztuczny ale sztywny kurs USD z lat 1989-91. Na wicepremiera i ministra finansów, odpowiedzialnego za kształt transformacji, wyznaczono dr. Leszka Balcerowicza, pracownika SGPiS i Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu. Pierwszy premier, w czasie przekształceń Tadeusz Mazowiecki nie miał wyższego wykształcenia, ani wiedzy i praktyki ekonomicznej.

W 1989 r. Polacy, dumni z odzyskiwanej w kontraktowych wyborach wolności i demokracji, otwierali swój kraj na neoliberalną doktrynę i na bożka monetaryzmu. Wolne wybory do Sejmu rozpisane zostały dopiero 27 października 1991 r., jako w ostatnim z krajów dawnego bloku socjalistycznego.

 Artur S. Górski

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej