4 czerwca 1989 r. Szwindel czy wygrany plebiscyt przeciwko PRL i monopartii

4 czerwca 1989 r. to data politycznego i gospodarczego przełomu dokonanego za sprawą i pod znakiem “Solidarności” oraz kompromisu części opozycji z ówczesną władzą. Stanęliśmy wówczas przed możliwością wyboru ograniczonego do 35 proc. w przypadku posłów i wolnego – do przywróconego Senatu.

Święto demokracji, według nielicznego grona kontestatorów, było spektaklem, zaaranżowanym by umożliwić transformację i zapewnić „miękkie lądowanie” notablom reżimu. Co sprytniejsi partyjni działacze, ich znajomi i pobratymcy dorabiali się gigantycznych fortun, dostawali kredyty i nieruchomości po znajomości. Nastąpił skok na kasę i wyrastały gigantyczne majątki. „Kapitał” Marksa został zastąpiony kapitałem liczonym w walutach. Większość rodaków uległa złudzeniu, że nastaje prawdziwa wywalczona wolność…

Przez ponad trzy dekady wyrasta nam klasa nowych multimilionerów, spasionych “na naszym”, na bogactwie naszego Państwa. Nie ma już setek nowoczesnych jak na tamte lata zakładów. Jednak nic, żaden skandal, nie przesłoni tamtego entuzjazmu ze zmiany systemu realnego socjalizmu, opartego na dyktacie jednej partii i uporczywej propagandzie, na system demokratyczny.

Dwie-trzecie

Frekwencja w pierwszej turze – mimo swoistego plebiscytu – za czy przeciw PRL, wyniosła 62,7 proc. (w drugiej turze – skromne 25,3 proc.). Być może zaważyło społeczne wyczucie?

Wybory czerwcowe z 1989 r. odbyły się w wyniku kompromisu. Dla niektórych był to “zgniły kompromis”, za to konieczny. Kolejne miesiące przyniosły kolejne gospodarcze i polityczne procesy z podziałem OKP włącznie.

Wnet, po częściowo wolnych wyborach, społeczna energia została skanalizowana, a Polaków zaprzątała już walka o byt i troska o miejsca pracy. Niezależnie od głoszonych poglądów na gospodarkę, na politykę krajową i zagraniczna, na wymiar sprawiedliwości i kulturę oraz na światopogląd – 4 czerwca 1989 r. na trwałe wrył się w linię politycznego podziału. Linia ta w 1989 r. wcale nie była oczywista.

Preludium

Zakończenie strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Strajkujący w pochodzie do kościoła pw. św. Brygidy
1 września 1988 r. (Fot. Paweł Glanert)

Lato 1988 roku było gorące. Strajki sierpniowe z 1988 r. nie były masowe, jednak były przygotowane i objęły więcej niż w maju 1988 r., zakładów. 15 sierpnia 1988 r. rozpoczął się strajk w KWK „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu Zdroju. Do strajku przystąpiły załogi kopalń „Andaluzja”, „Borynia”, „Brzeszcze”, „Jastrzębie”, „Jaworzno”, „Krupiński”, „Morcinek”, „Moszczenica”, „1 Maja”, „XXX- lecia PRL” i „ZMP”. Ślązaków łączył postulat legalnego działania NSZZ „Solidarność”. 17 sierpnia 1988 r. do strajku przystąpiły zakłady z Pomorza Zachodniego, w tym Port Szczeciński, w którym powstał MKS.  

22 sierpnia 1988 r. wybuchł strajk w Hucie Stalowa Wola, zakładzie pod specjalnym nadzorem, o znaczeniu militarnym. Tego samego dnia strajki pod znakiem „Solidarności”, wybuchły w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, w „militarnej” Stoczni Północnej, w Porcie Gdańskim, w Gdańskiej Stoczni Remontowej, w Stoczni Wisła i w Stoczni Radunia.  

Koncertował w stoczniowych halach Piotr Szczepanik, ten od „Żółtych Kalendarzy”, „Kochać…”, „Goniąc kormorany”, „Nigdy więcej”.  Na dachach stoczniowych hal młodzi robotnicy wymalowali postulaty, w tym o legalizacji „Solidarności”. 

Wejdą, nie wejdą? Nie muszą, są od lat…

W systemie realnego socjalizmu demokracja była fasadowa. Iluzoryczna Konstytucja PRL pełna była frazesów o demokracji socjalistycznej („socjalistyczna” kasowała znaczenie słowa „demokracja”), prawach, wyborach. Były to puste zapisy, a podstawą sowieckiej dominacji była obecność „robotniczo-chłopskiej Armii Czerwonej” w państwach satelickich wobec Kremla. Północna Grupa Wojsk w Polsce przez ćwierć wieku liczyła do 400 tysięcy żołnierzy. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych stacjonowało w Polsce ok. 70 tys. żołnierzy Wielkiego Brata, rozlokowanych w 77 garnizonach. Tak było do 17 września 1993 r.

„Kiszczak mówi szczerze”
20 sierpnia 1988 r. spotkali się: sekretarz KC PZPR Józef Czyrek i prezes Klubu Inteligencji Katolickiej prof. Andrzej Stelmachowski, ten z upoważnieniem Episkopatu Polski. Rozmawiali o nawiązaniu dialogu z częścią opozycji. 25 sierpnia 1988 r. Lech Wałęsa skierował do rządu propozycję zagadnień, które miałyby być omawiane oficjalnie, w tym o legalizacji „Solidarności”. W odpowiedzi na list szef MSW gen. Kiszczak przedstawił propozycję „odbycia w możliwie najszybszym czasie spotkania z przedstawicielami różnorodnych środowisk społecznych i pracowniczych, które mogłoby przybrać formę okrągłego stołu”. 

Do poufnego spotkania gen. Kiszczaka z przewodniczącym “S” Lechem Wałęsą doszło 31 sierpnia 1988 r. Uczestniczyli w nim ks. bp. Jerzy Dąbrowski, ks. Alojzy Orszulik i sekretarz KC PZPR Stanisław Ciosek, a było to grono szczególnego zaufania.

Lech Wałęsa „czuł, że Kiszczak mówi szczerze” (tak przyznał w książce “Droga do wolności”), ale “zastanawiał się, jak spojrzy w oczy zarośniętym, czekającym z nadzieją stoczniowcom czy górnikom”. Strajki przerwano w Stoczni Gdańskiej i w Hucie Stalowa Wola 1 września, a 3 września 1988 r. w kopalniach Górnego Śląska.

Kampania wyborcza

Bez wsparcia odradzającego się NSZZ „Solidarność” wątła opozycja nie mogłaby skutecznie stanąć w wyborcze szranki. Od lat 70 w opozycji działało nie więcej niż dwa tysiące osób. Bez “Solidarności” możliwy byłby wariant przemian bułgarski lub – niestety, rumuński,

18 grudnia 1988 r. ogłoszono powołanie Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, przewodniczącym „nielegalnego” NSZZ „Solidarność” – Bogdan Borusewicz, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń, Andrzej Wielowieyski, Henryk Wujec, Antoni Stawikowski, Bogdan Lis, Janusz Pałubicki, Grażyna Staniszewska. 7 kwietnia 1989 r. KKW „Solidarności” zadecydowała o powierzeniu prowadzenia kampanii wyborczej  Komitetowi Obywatelskiemu i pod to pod logo związku. Rekomendowanie kandydatów przypadło odbudowującym się strukturom regionalnym „S”.

Kandydatów wspierali artyści o międzynarodowej sławie, m.in. Jane Fonda, Nastassja Kinski i Yves Montand. Symbolem wyborów kontraktowych był plakat nawiązujący do filmu „W samo południe” z Gary Cooperem i ze znaczkiem „Solidarności”.

Pamiętamy doskonale naklejki i plakaty: „Pierwszy raz możesz wybrać – wybierz Solidarność”, „Twoją szansą Solidarność”, „Nie śpij bo cię przegłosują”. Wszędzie były zdjęcia kandydatów, w tym Jarosława Kaczyńskiego, z Lechem Wałęsą, autorstwa Erazma Ciołka, według pomysłu Andrzeja Wajdy i Bronisława Geremka (nie wszyscy kandydaci Komitetu takie zdjęcia mieli, np. Czesław Nowak i Lech Kaczyński – nie).   

By złamać monopol władzy na informację i cenzurę (GUKPPiW działał do 2 maja 1990 r.) „Solidarność” kontynuowała emisję Radia Solidarność –teraz już jawnego. Ukazywała się (w nakładzie 150 tys. egzemplarzy) „Gazeta Wyborcza” ze znaczkiem “S”, której redaktorem naczelnym został Adam Michnik, wskazany przez Lecha Wałęsę. Komitet otrzymał dostęp do anteny TVP z 45-minutowym, cotygodniowym programem telewizyjnym. „Studio Solidarność”, a prowadził je Maciej Rayzacher. Bohdan Tomaszewski wzywał do głosowania na kandydatów komitetu, a Jacek Fedorowicz udzielał instrukcji wyborczych.   

Triumf i układ
Wybieraliśmy więc Sejm i Senat PRL: 460 posłów, 35 procent – 161, mogła wystawić opozycja w wolnej elekcji (o te miejsca mogli też zawalczyć kandydaci opcji rządzącej) oraz 100 senatorów – w formule wolnych wyborów. Parcie ku zmianom było tak silne, że zdjęcie kandydata KO z Lechem Wałęsą gwarantowało wybór, ale jak wyżej – 23 kandydatów foto nie miało.

Na czerwcowe wybory Komitet Obywatelski zmobilizował ludzi ze świata kultury, jak późniejsi senatorzy Andrzej Wajda, Gustaw Holoubek (był posłem 1976–82, zrezygnował po wprowadzeniu stanu wojennego), uwikłany w aparat bezpieczeństwa Andrzej Szczepkowski, posłowie – felietonistka Józefa Hennelowa, aktor Andrzej Łapicki i architekt Krzysztof Dowgiałło (autor “Ballady o Janku Wiśniewskim”).

AP w Poznaniu ze str. ipn.gov.pl

Krakow, maj 1989, kampania wyborcza Solidarnosci, Kora Jackowska, Tygodnik Solidarnosc, Klub Inteligencji Katolickiej

Wybory zakończyły się zdecydowanym zwycięstwem strony solidarnościowej. Kandydaci Komitetu Obywatelskiego zdobyli 161 mandaty przeznaczone dla bezpartyjnych i 99 miejsc w Senacie.

Prestiżowa była przegrana niemal wszystkich kandydatów z tzw. listy krajowej. Tylko dwaj – z 35 kandydatów, uzyskali mandaty – Mikołaj Kozakiewicz z ZSL i Adam Zieliński z PZPR. 33 miejsca rozdzielono w II turze w okręgach. 

Gen. Wojciech Jaruzelski, I sekretarz KC PZPR i przewodniczący Rady Państwa 19 lipca 1989 r. przewagą jednego głosu w Zgromadzeniu Narodowym został wybrany prezydentem PRL. Kilku posłów OKP nie uczestniczyło w głosowaniu, a jeden senator głosował za wyborem generała. Resorty siłowe pozostawały w rękach oficerów – wojskowych i milicjantów Floriana Siwickiego (MON) i Czesława Kiszczaka (MSW).

Gospodarka w liberalnych szponach
W maju 1988 r. gracz walutowy i miliarder (w USD) Georg Soros spotkał się z gen. Wojciechem Jaruzelskim i premierem Mieczysławem F. Rakowskim, przedstawiając plan transformacji systemu gospodarki centralnie planowej na wolnorynkową. W sukurs przyszedł mu 35-letni Jeffrey David Sachs. Był na fali popularności, gdyż zahamował hiperinflację… w Boliwii. Sachs  przygotował zarys transformacji gospodarczej. Zaprosił ich do Polski ambasador PRL w Waszyngtonie Jan Kinast. Rząd Rakowskiego i partyjniacy dygnitarze PZPR podjęli decyzję o zmianie centralnego kierowania gospodarką, bankowości i systemu dewizowego. Ustawa o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 r., zrównała podmioty państwowe, spółdzielcze i prywatne w dostępie do kredytów oraz reglamentowanych dóbr. To był realny początek zmian.

Liberał z PZPR
Elity tzw. Okrągłego Stołu zdecydowały o terapii ekonomicznym szokiem, na likwidację państwowych przedsiębiorstw i drenaż oszczędności obywateli przez likwidację książeczek mieszkaniowych i sztuczny a sztywny kurs USD z lat 1989-91. Na wicepremiera i ministra finansów, odpowiedzialnego za kształt transformacji, wyznaczono dr. Leszka Balcerowicza, pracownika SGPiS i Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu. Pierwszy premier, ten w czasie przekształceń, Tadeusz Mazowiecki nie miał wyższego wykształcenia, wiedzy i praktyki ekonomicznej.

W 1989 r. Polacy, dumni z odzyskiwanej w kontraktowych wyborach wolności i demokracji, otwierali swój kraj na neoliberalną doktrynę i na bożka monetaryzmu…

 Artur S. Górski

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej