31 sierpnia 2026. Przemówienie Prezydenta RP Karola Nawrockiego w Sali BHP

Tradycyjnie rozpocznę od przywitania bohaterów naszej wolności, naszej niepodległości, suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej: Pani Joanny, Pana Andrzeja Gwiazdów, Krzysztofa Wyszkowskiego, Andrzeja Kołodzieja i wszystkich tych, dzięki którym mogę żyć w wolnej i niepodległej Polsce, której z wielkim zaszczytem i ogromnym zobowiązaniem jestem Prezydentem.
Drodzy Bohaterowie naszej wolności – będę to powtarzał każdego roku – Szanowny Panie Przewodniczący NSZZ „Solidarność”, Panie Przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego, Drodzy Goście, Droga, Wspaniała Młodzieży, Drodzy Państwo.
Zawsze 31 sierpnia spotykamy się po to, żeby z jednej strony oddać wielki hołd i szacunek naszym bohaterom, ale w Sali BHP powstaje każdego roku – i jest z nami również dzisiaj – pytanie: na ile potrafimy czytać fenomen Solidarności po 46 latach od podpisania porozumień sierpniowych? Ile Solidarności jest dzisiaj w nas i czy Solidarność – ta z sierpnia roku 1980 – i jej ideały są dzisiaj punktem odniesienia dla naszej wspólnej Rzeczypospolitej w XXI wieku?
Dzisiejsze spotkanie to nie tylko hołd dla wielkich bohaterów, choć przede wszystkim, ale także głębokie pytanie: ile dzisiaj jest Solidarności w wolnej i niepodległej Polsce?
Ale to też pytanie, czy potrafimy dzisiaj rozumieć, że tamta Solidarność, za sprawą której głos dostali naród polski i polscy robotnicy, dziś reprezentowana jest przez tę samą Solidarność? NSZZ „Solidarność”, która reprezentuje 700 tysięcy ludzi pracy w całej Polsce i ma głęboki wpływ na życie społeczne, polityczne i gospodarcze, nie jest tylko recenzentem i głosem 700 tysięcy pracowników w całej Polsce, ale jest także bardzo aktywnym związkiem zawodowym, który wpływa na funkcjonowanie naszej Rzeczypospolitej.
Dziękuję więc tym bohaterom, ale kłaniam się także przed Piotrem Dudą i przed wszystkimi członkami Solidarności za to, że jesteście, wciąż pilnujecie Polski, pilnujecie polskiego dobrobytu i dobrego życia polskich pracowników i nadal jesteście wierni społecznej nauce Kościoła katolickiego. Dziękuję.
Ten wielki fenomen Solidarności, ogromna odwaga ludzi Solidarności wybija jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie rzecz może dla wszystkich tu zgromadzonych oczywistą, ale taką, że przecież w sierpniu roku 1980 był to już kolejny głos polskiego narodu i polskiego społeczeństwa – głos za wolnością i niepodległością, w kierunku władzy komunistycznej, która uzurpowała sobie prawo do rządzenia w Polsce po roku 1945.
Solidarność, protesty i strajki były głosem narodu polskiego o godność i niepodległość. Głosem, który pokazał, jak naga jest komunistyczna propaganda, pogarda, cały komunistyczny ustrój po roku 1945. Ta wielkość Solidarności wybrzmiewa właśnie na tle tego, co działo się po roku 1945. Trzeba było mieć wielką odwagę i gotowość do tego, aby zawalczyć o swoją godność, po tym jak przez 45 lat – a wówczas przez 35 lat – komuniści gardzili polskością, zabijali polską godność i wciąż uzurpowali sobie prawo do tego, aby decydować o polskim narodzie i polskim społeczeństwie.
Ruch Solidarności z sierpnia roku 1980 był także tym, czego tak bardzo potrzebujemy dzisiaj – to apel sprzed 46 lat do nas wszystkich. Ruch Solidarności był nurtem odzyskanej odwagi cywilnej, której Polska w 2026 roku także potrzebuje, by walczyć z tym, co złe. Solidarność jest także przestrogą – i ta lekcja sprzed 46 lat jest wielką przestrogą – dla wszystkich obecnie rządzących: dla tych, którzy rządzili, którzy rządzą dzisiaj i którzy będą rządzić w kolejnych latach w Rzeczypospolitej Polskiej.
Chciałbym, aby dzisiaj z Sali BHP Stoczni Gdańskiej poszedł jasny przekaz, że Solidarność i jej duch są też po to, aby cucić rządzących w kolejnych postępowaniach.
Jak pisał papież Polak Święty Jan Paweł II, bez którego Solidarności by przecież nie było – i to apel do rządzących dzisiaj, jeśli nas oglądają – „nigdy człowiek nie zazna szczęścia kosztem drugiego człowieka, niszcząc jego godność, niszcząc jego wolność i hołdując egoizmowi”. To się nie udało blisko pięć dekad temu, to się nie uda z Polakami dzisiaj i to nie uda się w kolejnych latach i w kolejnych dekadach.
Ale byli też tacy – i o tym musimy pamiętać dzisiaj – i niestety są także na najważniejszych stanowiskach w państwie polskim w roku 2026, że gdy do stołu, do dialogu, do porozumienia, do dyskusji z jednej strony siadali ludzie Solidarności, z drugiej strony ci sprawiedliwi z PZPR–owskiej sodomy, to ci trzeci wciąż myśleli o tym, jak zachować interes jednej partii. Wciąż pozostawali wierni Moskwie i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Porozumienia sierpniowe były dla nich świstkiem papieru i zaczęli myśleć o tym, co zrobią 13 grudnia, jak zniszczą głos narodu polskiego. To ci sami, którzy nie tolerują żadnej opozycji, żadnego głosu narodu. To ci, którzy nie znają bezprzymiotnikowej demokracji. Ci, dla których demokracja zawsze musi być albo ludowa, albo walcząca, albo jeszcze inna. Ci „przymiotnikowcy”, którzy nawet pod siłą 10 milionów głosów narodu polskiego nie byli gotowi do tego, aby szukać porozumień.
Szacunek dla tych sprawiedliwych, którzy w sierpniu roku 1980 wyszli z sodomy PZPR–owskiej, ale też zupełny brak zrozumienia dla tych, którzy pozostają wierni Moskwie także w XXI wieku. Nie możemy się na to godzić.
Wszyscy jednak w tym wspaniałym święcie, dzisiaj w Sali BHP, szukamy optymizmu i przesłania, które pozwoli nam głęboko wierzyć, że Polska zmierza w dobrym kierunku i że uda się zbudować Polskę ambitną, ale też taką, która zawsze dba o godność pracowników i odnosi się do najważniejszych dla nas wartości. Tego optymizmu możemy szukać w sile społecznego głosu i tego nas uczy w istocie Solidarność. W sile społecznego głosu – tak już było w polskiej historii nieraz, i za to Wam wszystkim dziękuję, że 10 milionów obywateli zdecydowało o tym, w jakim kierunku ma się rozwijać Polska, i Polski wolnej i solidarnej obywatele nie oddali.
Siła głosu obywatelskiego, która płynie z przesłania Solidarności, ale także z naszego dzisiejszego spotkania, ze współpracy i z solidarności wszystkich środowisk obywatelskich i z obecności naszych wielkich bohaterów dzisiaj na tej sali daje nam przekonanie, że ideały Solidarności jeszcze nie umarły.
Choć spoglądając na mapę postulatów, musimy też sobie odpowiedzieć na pytanie: ile z nich zostało zrealizowanych, a ile jeszcze nie?
Cyprian Kamil Norwid napisał kiedyś wspaniały wiersz „Czasy”, a w nim słowa: „Nie przepalony jeszcze glob sumieniem”. To jest kolejne pytanie: na ile dziś przepalona jest Rzeczpospolita Polska sumieniem Solidarności? Spójrzmy na postulat trzeci – wolność mediów – i przyjrzyjmy się temu, co się dzieje dzisiaj w telewizji publicznej. Co naród, co my musimy znosić, oglądając telewizję publiczną? Odnoszę wrażenie, że od wielu lat trwa rywalizacja o to, kto bardziej upartyjni telewizję publiczną. Naród nie może się na to godzić, bo to nasza telewizja, a tu jest zapisany trzeci postulat Solidarności, który w kolejnych latach musimy wszyscy wspólnie zrealizować – media muszą być wolne, media należą do narodu, a nie do partii politycznej. Ten postulat wciąż jest niezrealizowany.
Postulat numer dwanaście – wybór kadry kierowniczej, obsadzanie najważniejszych stanowisk nie zgodnie z legitymacją partyjną, ale zgodnie z kwalifikacjami. Ten postulat najlepiej czytać wspólnie z postulatem szesnastym – o służbie zdrowia. Dzisiaj za sprawą obecnie rządzących to legitymacja partyjna, a nie kwalifikacje, wciąż – po czterdziestu sześciu latach – decydują, czy człowiek może pójść do lekarza, czy nie może. Na to nie możemy się zgodzić i tu widzimy, że sumienie Rzeczypospolitej nie jest jeszcze przepalone Solidarnością. Dlatego jesteśmy gotowi o te postulaty walczyć.

Gdzie samorządna Rzeczpospolita, Panie Przewodniczący, Drodzy Bohaterowie? Gdzie piękny program Solidarności – samorządna Rzeczpospolita? Oto już dwukrotnie Senat Rzeczypospolitej głosuje przeciwko głosowi narodu polskiego w sprawie Zielonego Ładu. Referendum – wielki wysiłek Solidarności, ogromny wysiłek; polscy robotnicy, polscy rolnicy, polscy pracownicy, polscy pracodawcy chcą podzielić się z politykami głosem narodu, chcą się wypowiedzieć w referendum, a senatorowie Rzeczypospolitej Polskiej mówią: nie chcemy słuchać narodu. Tak nie wygląda demokracja uczestnicząca. Tak nie wygląda żadna demokracja.
Zastanawiam się dzisiaj, jak świętują rocznicę podpisania porozumień sierpniowych ci senatorowie, którzy głosowali przeciwko głosowi narodu polskiego, przeciwko referendum – jak mogą świętować dzisiejsze porozumienia sierpniowe?

Wiele mamy jeszcze do zrobienia, dlatego cieszę się, że jesteśmy dzisiaj wspólnie, ale siłę niesiemy też z pięknych życiorysów bohaterów wolności i Solidarności. Dziś do doskonałego grona – Pani Joanny, Pana Andrzeja, Damy i Kawalera Orderu Orła Białego – dołącza Krzysztof Wyszkowski. Człowiek, który właściwie swoim życiorysem sam by mógł opowiedzieć historię Solidarności od momentu jej powstawania, od Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, przez protesty z sierpnia roku 1980, przez represje i inwigilację po 13 grudnia 1981 roku. Nie było tak, że wszyscy podpisywali zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, bo Krzysztof Wyszkowski – mimo że był inwigilowany, straszony, aresztowany, internowany – przez czternaście, piętnaście lat swojej służby wolności i Solidarności służył tylko jednemu panu i nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Za tę niezłomność, Krzysztof, z głębi serca Ci dziękuję.
Najkrócej mówiąc o Krzysztofie Wyszkowskim, można powiedzieć, że to z całą pewnością wojownik. Wojownik, który bardzo szybko dobiera bardzo cięty i ostry oręż swojego słowa, a także wyposażony w tarczę swojego pięknego życiorysu i niemałą, zgromadzoną przez lata wiedzę. To wojownik z całą pewnością wierny swoim ideałom, tym, które niesie od lat 70., zasłużony dla Polski także po roku 1989 jako doradca wspaniałego premiera Jana Olszewskiego. I niektórzy mówią – ja sam nawet powiem jako Prezydent Polski – że Krzysztof Wyszkowski to weredyk, który wypowiada swoje przekonania w sposób zdecydowany, bezpośredni i nieznoszący kompromisu. Ja za to także Krzysztofowi Wyszkowskiemu dziękuję i z tego jestem dumny, bo bez takich ludzi jak on – odważnych i weredyków – Solidarność by nigdy nie powstała.
Dziękuję Ci, Krzysztof. Dziękuję za całą służbę Rzeczypospolitej Polskiej, wolności, suwerenności. Zaszczytem, zobowiązaniem i wielką radością jest dla mnie, że to ja jako Prezydent Polski mogłem zaliczyć Cię, drogi Krzysztofie, do grona Kawalerów Orderu Orła Białego.
Niech żyje Polska, niech żyje Solidarność, bądźmy razem, patrzmy na postulaty sierpniowe, mamy jeszcze razem wiele do zrobienia.