Konstytucja 3 Maja. Testament gasnącej Rzeczypospolitej

Obchody uchwalenia Konstytucji 3 Maja od 1951 r. stały się nielegalne. Już w 1946 r. (mimo, że agent sowiecki Bolesław Bierut uczestniczył wtedy w świątecznej procesji w stolicy) UB i milicja stłumiły manifestację studencką w Krakowie. Data 3 maja trwała w pamięci rodaków, jako symbol upominania się o własne, nowoczesne państwo i prawa obywatelskie. Czy rzeczywiście na to zasługuje? Czy akt Konstytucji był zamachem stanu, a skutki jej uchwalenia dla bytu Rzeczypospolitej smutne i skończyły się wymazaniem jej z map?

Na dzień 3 maja przypada święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Szczególnie ważne i nadzwyczaj liczne obchody odbyły się w 1966 roku. W 1979 i 1980 roku Ruch Młodej Polski i Wolne Związki Zawodowe zorganizowały w Gdańsku mszę świętą i wiec, w których wzięło udział kilka tysięcy osób. To dziedzictwo oświeceniowego, inteligenckiego sentymentu.

W stanie wojennym reakcje reżimu na świętowanie 3 Maja były zdecydowane: pałki, gaz, zatrzymania, bicie. 3 maja 1982 r. zginęły dwie osoby w efekcie brutalności milicji (zmarły od gazów łzawiących). Walki uliczne toczyły się w centrum Gdańska, w stolicy – wokół placu Zamkowego. W ramach operacji „Baszta” w Warszawie zgromadzono 6 tysięcy funkcjonariuszy ZOMO i ROMO oraz dwa tysiące kursantów ze szkół milicyjnych, wspartych przez kompanie żołnierzy Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych.

Konstytucja 3 Maja 1791 roku – obraz Jana Matejki, powstawał od stycznia do października 1891 r. Wikimedia Commons.
Testament gasnącej Ojczyzny napisała oświeceniowa elita wbrew tradycjonalistom i politycznym realiom. Po utracie niepodległości Konstytucja 3 Maja przypominała o demokratycznych i wolnościowych tradycjach, podtrzymywała dążenia do niepodległości i do sprawiedliwszego społeczeństwa, była symbolem marzenia o kraju wolnym, mądrze i sprawiedliwie rządzonym. Była „ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny” – jak zapisali Ignacy Potocki, klient dworów berlińskiego i londyńskiego i Hugo Kołłątaj, jakoby zakonnik, jednocześnie jakobin, mason – człowiek zagadka.

Konstytucja 3 Maja wyrosła z ówczesnych idei oświecenia. Kres reformom położyły carskie regimenty i rodacy, uważający się za patriotów i obrońców tradycji. Nie przetrwaliśmy do czasów cesarza Francuzów Napoleona, do 1806 roku. Zawinił brak racjonalizmu reformatorów i obcy żołd dla naszych zdrajców.

Konstytucja pozostała testamentem Ojczyzny z zapisem dążenia do nowoczesnego państwa, z silną armią, do suwerenności. Była wprost owocem wolnomyślicieli. Dziedzictwo Konstytucji działało inspirująco, jednak jej uchwalenie doprowadziło do likwidacji Państwa przez II i III rozbiór Polski.

Prusy prowokowały Polaków. Niestety, zwyciężył insurekcjonizm i prowokacja powstańcza. Agentura pruska parła w 1791 r. ku wojnie polsko-rosyjskiej, z góry dla nas przegranej. Dysproporcja sił wynosiła 60 tys. do 300 tysięcy żołnierzy. Wojna Rosji z Anglią nie wybuchła. Insurekcja pod wodzem Tadeuszem Kościuszką przyśpieszyła kres państwa. Co nie przeszkadzało dożyć sędziwego wieku Naczelnikowi na carskiej łasce. Rzeczpospolita nie doczekała epoki napoleońskiej. A wystarczyło zaczekać, gdyż w 1799 r. energicznie zaczął działać uzurpator Napoleon Bonaparte, realizując zgoła przełom w sojuszach i na europejskiej scenie politycznej. 

Konstytucja była zatem dziełem niemal genialnym, owocem oświecenia i gry politycznej nad Rzeczypospolitą, swoistym wytworem prusko-brytyjskiego spisku, podsyconego nurtem jakobińskim, w swych skutkach jednak zgubnym.

Wprowadzała trójpodział władzy, zniosła instytucję jednomyślności, czyli wywindowania do granic absurdu poczucia szlacheckiego egocentryzmu i wolności jednostki liberum veto, umocniła władzę wykonawczą, ale nic nie stanowiła o poddaństwie chłopów (pańszczyzna była faktycznie niewolnictwem). Mimo, że mieszczanie sporo z praw politycznych wydyskutowali, to masy chłopskie zostały na marginesie. Pojęcie naród nie tyczyło chłopów. Siła sprawcza Uniwersału Połanieckiego i mitu Bartosza Głowackiego i Naczelnika w sukmanie pozostała mitem.

Był to ówczesny “majdan” polityczny, który wnet zjednoczył trzech naszych wrogów w dziele rozbiorów. Nim król Stanisław Antoni Poniatowski, zwany „Augustem”, przystąpił do Targowicy, podjął się wprowadzania reform, utworzył ministerstwa skarbu i wojska, ustanowił cło krajowe, ale na ocenie jego postaci waży uległość wobec carycy Katarzyny Wielkiej i dobrowolny akt abdykacji:

Stanisław August z Bożej łaski i woli Narodu Król Polski etc., etc., wraz z stanami skonfederowanemi, w liczbie podwójnej Naród Polski reprezentującemi, uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady, a chcąc korzystać z pory, w jakiej się Europa znajduje, i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła, Wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą egzystencję polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony, chcąc oraz na błogosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń zasłużyć, mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą, dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia ojczyzny naszej i jej granic, z największą stałością ducha niniejszą Konstytucję uchwalamy i tę całkowicie za świętą, za niewzruszoną deklarujemy, dopóki by naród w czasie prawem przepisanym wyrażoną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienienia w niej jakiego Artykułu.

Rzeczypospolita, nim nastąpił akt królewskiej kapitulacji, była w XVIII wieku faktycznym protektoratem Rosji, a król był wprost opłacany z carskiej szkatuły.

Konstytucja została uchwalona i wprowadzona, fortelem. Inspirowali jej treść i spisali, podobnie jak Konstytucję Stanów Zjednoczonych, wolnomularze i deiści, zasiedlający modne i wpływowe masońskie loże. Ten powiew mentalnego i politycznego spisku masonów, jakobinów, libertynów kształtował wówczas świat od Bostonu, przez Paryż do Warszawy, i dalej do Petersburga.

Konstytucja spisana w loży

Adeptami Sztuki Królewskiej był sam król oraz m.in. Ignacy Potocki, marszałek Sejmu Stanisław Małachowski i marszałek Konfederacji Litewskiej Kazimierz Nestor Sapieha. Do tego grona należał i domniemany ksiądz Hugo Kołłątaj, postać tajemnicza, z licznymi lukami w biografii. Liczący na upadek “tronów i ołtarzy”. Do historii z trudem przebił się (ale nie jest znany) biskup Sołtyk opozycjonista wobec rosyjskiego posła Repnina, który sprawował władzę w ówczesnej Rzeczpospolitej, zapalczywy obrońca państwa i pozycji Kościoła. Miarka przebrała się podczas Sejmu Repninowskiego w 1767 roku i biskup-patriota marnie skończył. Jego miejsce zajęli Jan Amos Komeński (wiek XVII) i Hugo Kołłątaj.

Źródeł Konstytucji szukać trzeba też dwie dekady wcześniej w emisariacie Konfederacji barskiej. Ten zryw w obronie wolności miał swoje intelektualne podłoże. Konfederacji przez swego ambasadora Michała Wielhorskiego, który namówił francuskich myślicieli Gabriela Bonnot de Mably i Jeana-Jacques Rousseau by spisali wstępny projekt konstytucji. Francuzi się wywiązali i przedstawili wersję „Considérations sur le gouvernement de Polotne” w 1771 i 1772 r.

Przeciwnicy reform Szczęsny Potocki, Xawery Branicki i Seweryn Rzewuski, tworząc – przy wsparciu dworu petersburskiego, konfederację targowicką tak uzasadniali oparcie się na obcej sile:

Intencjami wprowadzenia armii Jej Wysokości Cesarzowej Rosji Katarzyny Wielkiej, sojuszniczki Rzeczypospolitej, są i zawsze były przywrócenie wolności Polakom i Rzeczypospolitej, a w szczególności zapewnienie wszystkim obywatelom bezpieczeństwa i szczęścia. 

W maju 1792 r. 20 tysięcy konfederatów targowickich, wspieranych przez sto tysięcy żołnierzy carskich, położyło kres reformom. Co prawda, wojska polskie, którymi dowodził książę Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko zadali regimentom carycy Katarzyny ciosy w kilku bitwach, to król latem 1792 r. uznał, że poddanie się jest jedynym rozwiązaniem i alternatywy brak. Doprowadził tym samym do klęski ostatecznej. 

W 1793 r. nastąpił kolejny rozbiór Polski, a Rzeczypospolita stała się na dwa lata państewkiem buforowym między Rosją a Prusami, z marionetkowym królem i rosyjską armią w granicach.

Tak to odmalował słowem student Jacek Kaczmarski w 1977 r.:

A w stolicy koronacja się zaczyna
I król światowy pokazuje szyk
Ale z obecnych nie wie jeszcze nikt
Że na tortach dał napis “Wiwat Katarzyna”

Ksiąg nie doczytali nie skończyli pisać
Drukując hymny gorące epistoły
Jakby miały spoić pękniętych ścian rysy
Gryzące pochwały pochwalne gryzmoły
Odeszli do zajęć sennych długotrwałych
Nad biurka za małe dla królewskich zaleceń
Gdzie świtem pióra skrzypiące się łamały
A świece świeciły by nic nie oświecić

A w stolicy Sejm kończy obrady
Na rękach niesiony uśmiecha się król
Ambasadorowie nie zmieniają ról
Wiedząc jak blisko od chwały do zdrady

(…)

A król bez królestwa chodził na spacery
Nie ze swojej kasy utrzymując dwór
I nie wiedział jeszcze niepotrzebny chór
Jakie kiedy i za co zalśnią mu ordery…

W 1795 r. Rzeczypospolita zniknęła z map. W 1807 r. pojawiło się na nich Księstwo Warszawskie, po konferencji wiedeńskiej – Królestwo Polskie w unii personalnej z carem Rosji, z własną armią, dyplomacją, szkolnictwem, skarbem. Jego konstytucja gwarantowała własność, wolność słowa i druku, wolność wyznania i wiary.

Królestwo Polskie zostało jednak dobite przez awanturę wywołaną przez podchorążych, z poduszczenia Anglików, obcych nam w interesach politycznych i militarnych. Szło nie o wolność, ale angielskie knowania nakierowane były na wywołanie powstania, aby zapewnić sobie wolną rękę w Indiach – poprzez zaangażowanie Rosji w tłumieniu polskiego powstania.

Historia jest nauczycielką życia, ale dla tych, którzy jej lekcji chcą się poddać…

Artur S. Górski

[dkpdf-button]
Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej