Pomorski Katyń

Na północ od Wejherowa, po przekroczeniu rzeki, droga w kierunku Krokowej wiedzie pod górę. Kiedy już osiągnie najwyższy punkt, po obu jej stronach rozciąga się piękny sosnowy las – to Puszcza Darżlubska. Można po niej wędrować we wszystkie pory roku. Około sześciu kilometrów dalej, jadąc przez ten las, za stojącym po lewej stronie przystankiem autobusowym, znajduje się asfaltowy zjazd do Sanktuarium Piaśnickiego. Jeśli tam nie skręcimy, a pojedziemy prosto, dotrzemy do stojącego przy sporym placu pomnika Ofiar Piaśnicy. Wzniesiono go w 1955 roku, wmurowując w niego trzy urny z ziemią: z obozu koncentracyjnego Stutthof, z Westerplatte oraz z Piaśnicy. Ma przypominać o tragedii, jaka rozegrała się w tych lasach jesienią 1939 roku.

„Kaszubska Golgota” – tak mówi się o Piaśnickich Lasach. Dla mnie to drugi Katyń, a może nawet pierwszy, bo to najpierw Niemcy, a potem ich śladem Rosjanie, mordowali polską inteligencję. I – o ironio losu – te dwa miejsca są do siebie podobne. Tu i tam rosną sosny, których pnie są tak czerwone, jakby były pomalowane krwią niewinnych ludzi.

Sosny zapamiętały dzieje waszej zbrodni
Te salwy wiecznie będą huczały
w ich szumie.

Ten fragment wiersza „Wrzosy” Franciszka Fenikowskiego bardzo obrazowo oddaje atmosferę wydarzeń z jesieni 1939 roku. We wszystkich opracowaniach Las Piaśnicki uznaje się za jedno z największych miejsc bezpośredniej eksterminacji nie tylko na Pomorzu, ale i w Europie z okresu II wojny światowej. To właśnie tam, tuż po wybuchu wojny, Niemcy rozstrzeliwali mieszkańców Wybrzeża i Kaszub, głównie przedstawicieli inteligencji. Byli to duchowni, nauczyciele, urzędnicy, policjanci, obrońcy Helu, prawnicy, rzemieślnicy, rolnicy… z Wejherowa, Pucka, Gdyni, Gdańska, Redy, Rumi, Kartuz, a także z okolicznych wiosek. Ginęli starzy i młodzi, małe dzieci, mężczyźni, kobiety. Wśród nich byli też Żydzi, chorzy psychicznie przywożeni z niemieckich zakładów leczniczych oraz Niemcy, których uznano za przeciwników reżimu Hitlera, a nawet Czesi. Razem, według oficjalnych źródeł, zamordowano około 14 tysięcy osób. Chociaż przypuszcza się, że Lasy Piaśnickie, a dokładnie obszar obejmujący 250 hektarów, kryją znacznie więcej ofiar. Pierwsze aresztowania Polaków odbyły się już 1 września 1939 roku. W Gdyni w dniach 14–30 września aresztowano około 20 tysięcy mężczyzn. Część z nich zginęła właśnie w Piaśnicy.

Eksterminacji Polaków w Piaśnicy dokonywano zgodnie z żądaniem Adolfa Hitlera i z precyzją niemal zegarmistrzowską przeprowadzał ją Albert Maria Forster – niemiecki polityk, który w latach 1939–1945 pełnił funkcję namiestnika Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie. To on w październiku 1939 roku mówił w Wejherowie: Musimy ten naród wytępić od kołyski począwszy. Nawoływał do bezwzględnego usunięcia Polaków, do całkowitego zniemczenia Pomorza w ciągu dziesięciu lat. Forster mordował przy współudziale Wehrmachtu, żandarmerii i innych służb policyjnych, SS, gestapo i Selbstschutzu.

Asfaltowa droga prowadząca w głąb lasu, do Sanktuarium Piaśnickiego, po 1,5 kilometra kończy się leśnym parkingiem. Dalej do grobów, pomników i kaplicy idzie się pieszo. Miejsc, które powinno się zobaczyć, jest wiele. Już przy parkingu znajduje się wymowna wystawa umieszczona na dużych planszach. Wzdłuż asfaltowej drogi stoją, ułożone ze sporych kamieni, stacje drogi krzyżowej. W wielu miejscach można spotkać tablice kierujące do konkretnego grobu albo wskazujące na miejsce martyrologii. Znajduje się tam 26 mogił, są dwa paleniska, w których palono zwłoki, legowisko więźniów z obozu koncentracyjnego Stutthof przywiezionych do Piaśnicy, aby kopali groby dla rozstrzeliwanych, a potem i oni zostali zabici. Stoją też pomniki: błogosławionej siostry Alicji Kotowskiej, gdyńskich księży jezuitów, leśników kaszubskich, jest grób nadleśniczego Romana Kuniewskiego i wielu innych.

Po II wojnie światowej Piaśnica stała się miejscem manifestacji patriotycznych i religijnych. Powstał tam ołtarz polowy w formie kaplicy, są też mniejsze kapliczki, a nawet pomnik z misiem, gdzie umieszczono napis: „Dlaczego dzieci odeszły. Kto się będzie ze mną bawił”.

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej