Pomnik pod specjalnym nadzorem

Społeczne komitety budowy to niewątpliwie dobre inicjatywy – najczęściej wynikające z potrzeby serca – zbudowania chodnika, przedszkola czy upamiętnienia ważnych postaci. Ostatnio taki właśnie społeczny komitet zbudował za zebrane fundusze pomnik prałata Henryka Jankowskiego. Zbudował, rozliczył się i rozwiązał – bo taka z reguły jest istota rzeczy. Ale od reguły są wyjątki – oto chyba po raz pierwszy w dziejach proponuje się, aby społeczny komitet budowy pomnika powstał w 31 lat od jego zbudowania – i mowa tu o pomniku szczególnym, pomniku Poległych Stoczniowców 1970 – słynnych gdańskich Trzech Krzyżach i Placu Solidarności. O co więc w tym chodzi?

Wczytując się w zapisy statutu, ocieramy się o Orwella – oto dzisiejszy komitet ma wrócić do idei powołania Komitetów Ochrony Pomnika zapisanej 32 lat temu. Przed kim więc Daniel Olbrychski wespół z Andrzejem Wajdą będą chronili pomnik? Nie wiadomo. Można jedynie domniemywać, że chodzi o to, aby dokonać swoistej prywatyzacji niezwykle istotnego fragmentu naszej przestrzeni publicznej, a może i naszej historii. Można sobie wyobrazić, że – może nie od dziś, ale od jutra – składający kwiaty będą musieli uzyskać zgodę owego reaktywowanego komitetu. Może więc trzeba reaktywować komitety budowy pomnika Sobieskiego albo pomnika Westerplatte? Dla nas, ludzi NSZZ „Solidarność”, sprawa ma wymiar jeszcze głębszy – oto w Statucie tegoż stowarzyszenia wyraźnie mówi się o  p i e r w s z e j  „Solidarności”, próbuje się usankcjonować to, co niektóre środowiska zapowiadały już dawno. Za tym, ani chybi, za chwilę pójdą kolejne próby – można przecież np.  odebrać sztandar. Proponuję więc od razu przejść do rzeczy – ustawowo nakazać zmianę nazwy, a jak nie – delegalizacja. To modne dzisiaj słowo. I nawiązuje do historii.

Jacek Rybicki

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej